Słowianie i ukryta historia Polski

  in English  wersja do druku 
Powrót na stronę główną » Historia Lechii » Dlaczego Lechia? 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o Słowianach i ukrytej historii Polski, podaj swój email:

M E N U:

Dlaczego Lechia? Nie chodzi tu o  zabawę intelektualną, ale o  przeżycie Naszego Narodu.

O Wielkiej Lechii powinniśmy wiedzieć i  mówić dlatego, że jest to nasza nazwa własna. Byliśmy Lechitami, a  Polakami prawdopodobnie nas nazwano w  sposób sztuczny. Narody mieszkające na wschód od Polski nadal nazywają nas słowami wywodzącymi się od słowa Lechia. Zaś narody zachodnie, zachodniochrześcijańskie nazywają nas Polakami. Również nasi średniowieczni kronikarze używali słowa Lechia. Także średniowieczni słynni kronikarze słowiańscy, czeski Kosmas i  ruski Nestor pisali długo przed naszym Kadłubkiem o  Lechach i  Lachach.

A może, jeżeli wrócimy do starej nazwy Wielkiej Lechii, to zmieni się również nasza świadomość?

Z małego nieudanego plemienia Polaczków (die Polacken) znowu staniemy się ludźmi sukcesu.

Nie chodzi mi tu tylko o  propagandę i  sukces zewnętrzny, ale o  głęboka przemianę wewnętrzną i  powrót do korzeni.

Musimy sobie zdać sprawę z  tego, że zaprzeczanie istnienia Lechii, to sprawa propagandowa i  biznesowa.

Że proces ten rozpoczął się w  czasie rozbiorów za niemieckie pieniądze i  pod nadzorem okupantów.

Niemcy w  ten sposób chcieli zalegalizować swoje zbrodnie zaborów, wyzysku ekonomicznego i  zniemczania ludności słowiańskiej.

Procesy te ciągle trwają, a  Polska jest systematycznie depopulowana.

Ilość i  jakość ludności naszego kraju ciągle się pogarsza.

Pod wpływem wrogiej propagandy i  wyzysku ekonomicznego, na przykład w  ramach Unii Europejskiej, nasz kraj się wyludnia, a  stan świadomości i  zdrowia Narodu drastycznie się pogarsza.

Po prostu wymieramy i  jest to zabieg celowy, sterowany z  zewnątrz.

Jest to kontynuacja procesów zainicjowanych w  czasie chrystianizacji rzymsko-chrześcijańskiej, rozbicia dzielnicowego, zaborów oraz okupacji niemieckiej i  sowieckiej.

W dyskusji o  powrót do naszej Pamięci Narodowej świadomości istnienia Lechii bardziej chodzi o  walkę Słowian, a  szczególnie Polaków z  Zachodem Europy.

Przy czym agresorem jest Zachód, który w  swojej propagandzie zawsze udaje niewinnego baranka.

W ramach tej propagandy Niemcy i  cały Zachód zawsze nam "pomagali": w  czasach antypolskiej wyprawy krzyżowej tak zwanego Kazimierza Odnowiciela, w  czasie rozbicia dzielnicowego, w  czasie najazdów krzyżackich, w  czasie zaborów oraz w  czasie okupacji niemieckiej, sowieckiej i  aktualnej okupacji Unii Europejskiej.

Co do okupacji sowieckiej pamiętajmy, że Lenin i  Trocki oraz ich następcy byli agentami Zachodu i  przyjechali do Rosji na tamtejszym złocie.

Kontynuacją tej agentury w  Polsce był na przykład tak zwany generał Jaruzelski - udający Polaka agent sowiecki.

I ta "nasza" sowiecka wydmuszka, czyli tak zwany generał Jaruzelski w  1985 roku spotkał się w  Nowym Jorku z  Davidem Rockefellerem, przywódcą kapitału Zachodu, aby sprzedać Polskę temuż Zachodowi.

Od tego spotkania zaczął się ostatni etap niszczenia Polski, który przez ostatnie 35 lat, a  szczególnie od roku 1989, obserwujemy.

Jak widać sprawa podgryzania i  niszczenia naszego Narodu jest długotrwałym procesem dziejowym, mającym wiele aspektów i  odsłon, a  sprawa istnienia, bądż też nieistnienia Lechii ma w  tym procesie istotne znaczenie dla świadomości i  poczucia wartości Polaków.

Bo jeżeli Wielkiej Lechii nie było, to dlaczego ciągle mamy upierać się przy ciągłym i  "niepotrzebnym" istnieniu Polski i  Polaków?

Po co nam ten "niepotrzebny i  nieistotny historycznie" naród?

Może lepiej wyjechać do Londynu, Nowego Jorku, czy do Berlina i  tam dać się odPolaczyć i  odSłowianić.

Wtopić się w  bezideową i  bezwolną papkę społeczeństwa ogólnoświatowego.

Żyć w  tej papce ludzi i  narodów zmieszanej, jak zwierzęta hodowlane w  stajni, czy na pastwisku.

My dumne żubry, tury, dziki i  orły mamy być mlecznymi krowami, tuczniakami, a  w najlepszym przypadku ptaszkami w  klatce.

Na kwestię Lechii należy więc patrzeć szeroko - nie jest to zagadnienie tylko historyczne, ale głównie mentalne, propagandowe, ekonomiczne a  nawet wręcz demograficzne!

Moim zdaniem samo udowodnienie istnienia Wielkiej Lechii w  sposób naukowy własnie ma miejsce, dokonują go naukowcy z  najlepszych światowych uczelni oraz nasi polscy: genetycy, antropologowie fizyczni oraz językoznawcy ściśli.

Częściowo również historycy i  archeologowie.

Tylko polscy historycy oraz częściowo polscy archeologowie pozostają przy starej zaborowej i  nazistowskiej antypolskiej narracji.

Jednak przy obecnym stanie badań naukowych nie da się juz twierdzić, że słowianie na ziemie współczesnej Polski przyszli dopiero 1300 lat temu.

Nie da się też twierdzić, że przez ostatnie 7000 lat na naszych ziemiach nie było wysokiej kultury, czy też że były tu tak zwane "pustki osadnicze".

Zaś ciągłe odnajdywanie na naszych ziemiach ogromnych założeń, takich jak tak zwane rondele, czyli potężne obwary sprzed około 7000 lat, liczne późniejsze grody, osady, kopce, tak zwane piramidy w  postaci trapezoidalnych wałów, ślady po potężnej bitwie nad Dołężą, czy pozostałości po kamiennej Twierdzy Zyndrama jednoznacznie świadczą o  istnieniu tutaj dobrze zorganizowanych i  potężnych grup społecznych, które śmiało można nazwać narodami, a  ich organizacje państwami.

Dlatego jedynym powodem do powszechności narracji mówiącej, że Lechii, czyli konfederacji rodów, ludów i  państw słowiańskich w  Europie Środkowej nie było może być tylko świadome działanie obcej i  wrogiej nam agentury.

Literatura:
1) Źródło: Rzeczpospolita (www.rp.pl/Historia)
Jak Wojciech Jaruzelski dogadywał się z  Rockefellerem
www.rp.pl/Historia/310279872-Jak-Wojciech-Jaruzelski-dogadywal-sie-z-Rockefellerem.html


zobacz: