Słowianie i ukryta historia Polski

   wersja do druku 
Powrót na stronę główną » Historia Lechii » Wielka Lechia i niezbite dowody naukowe na istnienie Imperium Lechitów, część 1 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o Słowianach i ukrytej historii Polski, podaj swój email:

M E N U:
☼ Zapraszam też na Youtube: Słowianie i ukryta historia Polski - Wielka Lechia i niezbite dowody na istnienie Imperium Lechitów, cz 1. youtube.png oraz na Facebook: Słowianie i ukryta historia Polski - Wielka Lechia i niezbite dowody na istnienie Imperium Lechitów, cz 1. facebook.png Google+ Słowianie i ukryta historia Polski - Wielka Lechia i niezbite dowody na istnienie Imperium Lechitów, cz 1. google+.png
☼ Jeżeli chcesz wesprzeć ten projekt, kliknij tutaj

Wielka Lechia i  niezbite dowody naukowe na istnienie Imperium Lechitów, część 1

Celem niniejszego artykułu wstępnego i  następnych tekstów oraz filmów z  tej serii jest uporządkownie naukowych dowodów na istnienie naszej wielkiej słowiańskiej przeszłości i  zaprzeczenie tezie, jakoby Polska powstała dopiero 1000 lar temu. W  tej chwili spór o  istnienie lub nieistnienie Wielkiej Lechii, nazywanej również czasami mianem Imperium Lechitów moim zdaniem koncentruje się na dwu podstawowych kwestiach: 1) autochtonizmie lub allochtonizmie Słowian 2) udowodnieniu istnienia organizmu państwowego lub parapaństwowego Słowian zwanego w  literaturze polskiej Lechią, Wielką Lechią.

Ślęża i Radunia widziane z drogi Kłodzko-Wrocław 14 VIII 2017 gdzieś między Łagiewnikami i Jordanowem Śląskim. Jak na razie nasi archeolodzy unikają badania komór i tuneli na Łyśćcu i na Ślęży. Moim zdaniem w tych Górach kryją się ważne dowody na istnienie Lechii. Niechęć do badania Świętych Gór i Kopców wokół Krakowa jest bardzo znamienna. Jak ktoś, kto nie przebadał Kopca Kraka i Wandy oraz wielu innych Kopców, a także Łyśca, może o dziejach Polski coś twierdzić? Nasza archeologia, to czysta science fiction, a nie nauka. Wykopaliska w miejscach mało ważnych dają wyniki mało ważne i na to nasi archeolodzy liczą. Chociaż... mamy już przypadkowo odkrytą kamienną Twierdzę typu mykeńskiego na Górze Zyndrama, a Niemcy odkryli nam pozostałosci po Bitwie nad Dołężą, w której 3300 lat temu, walczyli ludzie o naszym, jak twierdzą archeolodzy niemieccy, polskim DNA. Po prostu nasi Przodkowie, Polacy, a właściwie obywatele Wielkiej Lechii, bo przecież 3300 lat temu Polski jeszcze nie było. idzie Nowe... które jest naszym bardzo starym Lechickim Dziedzictwem. fot. Marian Nosal
Ślęża i Radunia widziane z drogi Kłodzko-Wrocław 14 VIII 2017
gdzieś między Łagiewnikami i Jordanowem Śląskim.
Jak na razie nasi archeolodzy unikają badania komór i tuneli na Łyśćcu i na Ślęży.
Moim zdaniem w tych Górach kryją się ważne dowody na istnienie Lechii.
Niechęć do badania Świętych Gór i Kopców wokół Krakowa jest bardzo znamienna.
Jak ktoś, kto nie przebadał Kopca Kraka i Wandy oraz wielu innych Kopców, a także Łyśca, może o dziejach Polski coś twierdzić?
Nasza archeologia, to czysta science fiction, a nie nauka.
Wykopaliska w miejscach mało ważnych dają wyniki mało ważne i na to nasi archeolodzy liczą.
Chociaż... mamy już przypadkowo odkrytą kamienną Twierdzę typu mykeńskiego na Górze Zyndrama,
a Niemcy odkryli nam pozostałosci po Bitwie nad Dołężą, w której 3300 lat temu, walczyli ludzie o naszym, jak twierdzą archeolodzy niemieccy, polskim DNA.
Po prostu nasi Przodkowie, Polacy, a właściwie obywatele Wielkiej Lechii, bo przecież 3300 lat temu Polski jeszcze nie było.
idzie Nowe... które jest naszym bardzo starym Lechickim Dziedzictwem.
fot. Marian Nosal

Jeżeli nie wiedzą Państwo, jaki typ praPaństwa rozumiem pod pojęciem Wielkiej Lechii, czy Imperium Lechitów, to zapraszam do lektury moich artykułów i  obejrzenia filmów z  serii "Wielka Lechia oraz dlaczego historycy polscy zaprzeczają istnieniu Imperium Lechitów cz. 1 i  2".

Tam te kwestie dokładnie wyjaśniam.

Jest to bardzo ważne, ponieważ część historyków polskich ośmiesza ideę Imperium Lechitów, poprzez interpretowanie tego organizmu prapaństwowego według wzorców imperialnych narzuconych przez narrację niewolniczego i  zbrodniczego imperium rzymskiego.

A narracja rzymska, niemiecka, wielko-brytyjska, US-owata oraz narracje innych żądnych tylko krwi i  zysku narodów jest w  naszej globalnej cywilizacji niestety na tak zwanym "topie".

Nasze Imperium było zupełnie inaczej zorganizowane, a  jego kultura miała zupełnie inne priorytety i  o tym piszę oraz mówię w  moich dziełach z  serii: "Wielka Lechia oraz dlaczego historycy polscy zaprzeczają istnieniu Imperium Lechitów cz. 1 i  2".

Zaś niniejszy artykuł jest wprowadzeniem w  cały cykl następujących po nim artykułów i  filmów, które w  oparciu o  dowody naukowe, mają pokazać słuszność twierdzeń, istniejących od zarania dziejów Polski, i  mówiących o  istnieniu i  potędze dawnej Wielkiej Lechii.

W dawnych czasach, to znaczy w  średniowieczu, w  czasie panowania dynastii Jagiellonów, a  nawet jeszcze później narracja taka uważana była za oczywistą, bo istniał o  niej bezpośredni przekaz rodowy z  ojca na syna.

W tej chwili, po okresie chrystianizacji, i  związanego z  nią niszczenia naszej kultury, zaborów, okupacji niemieckiej i  sowieckiej, a  także po okresie istnienia niby-wolnej Polski, nazywanej III Rzeczypospolitą, w  naszym społeczeństwie wiedza o  naszym pochodzeniu od Sarmatów i  o istnieniu Imperium Lechitów została zabita.

Wiedza ta w  wielu środowiskach uważana jest za mit, a  mit o  "germańskim", "skandynawskim", "celtyckim", "semickim" lub "irańskim" pochodzeniu ludów słowiańskich, takich jak Scytowie, Sarmatowie, Alanowie, Awarowie, Hunowie, Agatyrsowie, Neurowie, Gelonowie, Dakowie, Trakowie, czy Etruskowie uważany jest za "prawdę naukową".

Niestety niechlubną rolę w  tym procesie odegrały osoby i  środowiska nazywające się naukowymi.

Byli to, i  nadal niestety są, antypolscy historycy, archeologowie, publicyści i  propagandziści będący pod wpływem obcych ośrodków wyspecjalizowanych w  sianiu antypolskiej propagandy.

Szczególnie niebezpieczne dla naszego etosu i  etnosu okazały się skoordynowane działania propagandy niemieckiej, a  szerzej zachodnio-europejskiej, które doprowadziły do uznania krainy, przez starożytnych Rzymian nazywanej Germanią, jako ojczyzny Niemców i  innych "germanów".

Podobny w  swojej istocie manewr propagandowy, zmierzający do nazwania Niemców Prusami (pol. Prusakami), na szczęście, przynajmniej w  Polsce, nie udał się.

Autochtonizm Słowian, czyli ich obecność na terenach dzisiejszej Polski i  terenach sąsiednich przed V wiekiem naszej ery można udowodnić przy pomocy wyników badań genetycznych, antropologii fizycznej oraz wyników badań językoznawstwa statystycznego.

Te nauki należą do dziedziny nauk ścisłych i  niezbicie dowodzą, ciągłość osadniczą naszych przodków i  ciągłość ich kultury od kilku tysięcy lat.

Dowody językoznawcze są bardzo ważne, ponieważ osoby atakujące teorię autochtoniczności Słowian ostatnio pod wpływem porażających wyników badań genetycznych przyznają, że to przodkowie Polaków zamieszkiwali nasze ziemie od kilku tysięcy lat, ale twierdzą, że mogli oni mówić innymi językami.

Wyniki badań językoznawców mówią zupełnie coś odwrotnego.

W świetle najnowszych badań językoznawczych, opartych na metodach statystyki i  obliczeniach dużych ilości danych, okazuje się, że język słowiański, a  szczególnie język polski jest podstawą dla powstania WSZYSTKICH języków indoeuropejskich, a  jego miejsce powstania można zlokalizować na naszych, słowiańskich ziemiach.

To tyle o  autochtonizmie, jego teoria jest logiczna, zgodna z  zapisami zródeł i  wsparta najnowszymi odkryciami nauk ścisłych.

Większy problem mamy z  teorią allochtoniczną, mówiącą o  tym, że Słowianie, dopiero w  piątym lub szóstym wieku naszej ery wyszli z  "bagien Prypeci" i  w błyskawicznym tempie, zaludnili ogromne przestrzenie Europy, które, w  sposób zadziwiajaco stabilny zajmują do dziś.

Teoria ta nie jest wsparta ŻADNYMI sensownymi dowodami naukowymi, jest tylko tworem wymyślonym na potrzeby propagandowe Niemiec i  wszyscy Polacy powinni o  tym wiedzieć.

Jej twórca, niemiecki i  nazistowki oszust archeologiczny, Gustaf Kossina, opracował ją tylko po to, aby wesprzeć zbrodniczą pruską, a  potem faszystowską doktrynę "parcia na Wschód". [2]

Wikipedia podaje:

"Drang nach Osten (niem. "parcie na wschód") – pojęcie historyczne określające politykę niemieckiej ekspansji terytorialnej na tereny słowiańskie i  nadbałtyckie, stosowane w  odniesieniu do czasów średniowiecznych, przełomu XIX i  XX wieku oraz w  kontekście polityki nazistowskiej w  XX wieku. Współcześnie pojęcie to nabrało szerszego kontekstu…" [1]

W Polsce tę nazistowską i  antysłowiańską teorię allochtoniczną, "o wyjściu Słowian z  bagien Prypeci" wznowił w  latach siedemdzisiątych dwudziestego wieku polski archeolog Kazimierz Godłowski.

Zdaniem profesora Kazimierza Godłowskiego, naukowca z  niszczonego w  czasie okupacji przez Niemców, a  potem przeżartego agenturą komunistyczną. Uniwersytetu Jagiellońskiego, o  obecności Słowian na ziemiach polskich można zatem mówić najwcześniej w  drugiej połowie V wieku.

Jest to teza absurdalna i  sprzeczna z  wynikami nauk ścisłych, takich jak genetyka historyczna, antropologia fizyczna i  językoznawstwo statystyczne.

Nie miał on żadnych dowodów archeologicznych na swoje tezy, również jego "dowody lingwistyczne" były potem krytykowane przez czołowych polskich językoznawców.

Także specjalisci od demografii uważają, że tak nagły rozrost populacji Słowian jest po prostu fizycznie niemożliwy.

Musieli oni być na naszych ziemiach dużo wcześniej.

W teorii Godłowskiego zastanawiają przede wszystkim trzy rzezczy:

1) jej oderwanie od rzeczywistości

2) jej zgodność z  długofalowymi interesami Niemiec

3) to, że Godłowski był członkiem wyłącznie niemieckich towarzystw naukowych, co podkreślał jego krytyk, słynny polski lingwista, również profesor UJ, Witold Mańczak, człowiek który dobrze znał stosunki panujące w  świecie nauki

Jednak siła propagandy niemiecko-centrycznej i  agenturalność "polskich elit intelektualnych" spowodowała na początku istnienia III Rzeczypospolitej nagłe odrodzenie popularności tej absurdalnej teorii, która w  świecie naukowym powinna być nazywana co najwyżej nieudokumentowaną hipotezą.

Za popularnością nazistowskiej teorii allochtonicznej stoi cały aparat niemieckiej propagandy, a  przede wszystkim wspierana jest ona z  różnych niemieckich funduszy i  "grantów naukowych" od czasów kanclerza "Prus", Bismarcka, poprzez czasy kanclerza III Rzeszy, Hitlera, aż do dzisiaj, czyli do czasów kanclerz Angeli Merkel.

Różnica jest tylko taka, że współczesne Niemcy stosują bardziej sprytną i  miękką politykę wynaradowiania Polaków.

Po I   II Wojnie Światowej, kiedy stwierdzili oni, że siłą niewiele zdziałają, postanowili depopulować i  germanizować Polaków w  ramach Unii Europejskiej, zmuszjąc ich do emigracji, czyli do sprzedwania się i  ich potomstwa Niemcom oraz innym państwom Zachodu.

Jest to celowa polityka osłabiania żywiołu słowiańskiego w  Polsce i  wzmacniania zarazem demografii państw zachodnich.

Dowodem na celowość tej polityki jest fakt, że Polacy na terenie Niemiec nie mogą mieć swoich organizacji mniejszościowych, których istnienia zakazano za rządów kanclerza Hitlera.

Współcześni kanclerze Niemiec, łącznie z  Angelą Merkel, kontynuują tę zbrodniczą politykę.

A polskie "elity" polityczne, intelektualne i  naukowe milczą, bo mają w  tym swój interes, a  także z  powodu przytłoczenia światową banksterską propagandą antypolską.

Oczywiście tu może paść oskarżenie, że przesadzam z  twierdzeniem, że tak różne siły, jak Niemcy i  banksterzy, mogą przeciwko Polsce wspólnie i  w zmowie działać.

Wyjaśnienia tego faktu są dwa:

1) doskonałe geopolityczne położenie naszego kraju, oraz nasze ogromne bogactwa naturalne, które właśnie od 1989 są grabione wpólnie przez Niemców i  inne ludy cywilizacji banksterskiego Zachodu

2) niezwykłe, w  skali świata poczucie Wolności Słowian, a  szczególnie Polaków, którego ani Niemcy, ani światowi banksterzy nie lubią

Bardzo Was proszę, podnoście ten temat, gdzie tylko możecie, bo jest on kluczowy dla naszego przetrwania!

Teraz już chyba widzą Państwo związek między ratowaniem substancji biologicznej Naszego Narodu oraz bogactw naturalnych Naszego Kraju, a  potrzebą udowodnienia naszej autochtoniczności i  uporządkownia dowodów na istnienie Wielkiej Lechii, świadka naszej wielkiej słowiańskiej przeszłości.

Dlatego właśnie piszę ten artykuł.

Słowa "Prusy" i  "Germania", biorę w  znaki cudzysłowu, ponieważ są to nazwy ludów odpowiednio Bałtyckich i  Słowiańskich ukradzione tym ludom przez propagandę niemiecką i  ogólnie "germańską".

Od przywłaszczenia sobie przez Niemców terminu "Prusy" minęło mniej czasu i  oszustwo to jest dla nas oczywiste, ale początki kradzieży słowa "germania" miały miejsce już w  średniowieczu, około XII - XV wieku i  dlatego to przestępstwo naukowe jest dla nas mniej oczywiste. [3]

Jego finalizacja miała miejsce w  wiekach XIX i  XX, kiedy to dopiero naukowa propaganda "germanów", wsparta siłą ekonomiczną i  militarną "Prus" i  Austrii (Marchii Wschodniej - łac. Marcha orientalis, niem. Östliche Mark) oraz pozostałych państw "germańskich" wymusiła nazywanie państwa niemieckiego po angielsku, jako "Germany", a  Niemców jako "Germans".

Nie ma to żadnego związku z  obiektywną rzeczywistością historyczną.

Oczywiście nie muszę dodawać, że "Marchia Wschodnia", to teutońska, alemańska, placówka administrująca dawne ziemie Słowian nad Środkowym Dunajem, a  Prusy, to kraj leżący na ziemiach Bałto-Słowiańskich.

Najbardziej dla mnie bolesne jest to, że na przykład słynna wojna Prus z  Austrią o  Śląsk, to po prostu kłótnia rodzinna Niemców o  ziemie zagrabione Polsce, niestety przeprowadzana siłami, ranieniem, kaleczeniem i  zabijaniem rekrutów słowiańskich i  finansowana przez bankierów, o  skądinąd znanym nam nazwisku Rotschild.

Rotschildowie finansowali wojenne wysiłki obydwu stron konfliktu i  na koniec odmawiając kredytów Austrowęgrom, a  dając je Prusom, zdecydowali o  wyniku wojny.

A naiwny czytelnik wypocin "historyków polskich" będzie przekonany, że o  zwyciestwie Prusaków zdecydowało zastosowanie karabinów nowego typu.

W tych wojnach my, Słowianie ginęlismy po to, aby ktoś mógł na naszej śmierci zarobić.

A tego już w  podręcznikach "polskich historyków" nie znajdziecie.

Podobny przebieg miały inne wojny, a  szczególnie I   II Wojna Światowa.

Na przykład moi obydwaj dziadkowie musieli walczyć w   Wojnie Światowej po stronie Austrowęgier i  tylko szczęsciu mogę zawdzięczać to, że przeżyli i  dlatego mogłem urodzić się ja i  kilkadziesiąt osób z  mojej bliższej i  dalszej rodziny.

Niektórzy Słowianie przymuszeni do walki w  tych wojnach tego szczęścia nie mieli, zginęli na wojnie i  te słowiańskie rody na nich wygasły.

To samo było w  czasie II Wojny Światowej, tylko na większą skalę.

Demograficzne, ekonomiczne, psychologiczne i  duchowe negatywne skutki tych wojen opiszę w  innych artykułach.

Ciągle powinniśmy też podnosić konieczność wypłaty odszkodowań przez Niemców dla Polaków, przynajmniej za okres II Wojny Światowej, a  może też za cały okres wyzysku kolonialnego Polski, nazywanego ładnie okresem zaborów.

Te wszystkie kłamstwa propagandy historycznej musimy odczarować, a  najlepiej zacznijmy od odkłamania historii Wielkiej Lechii, bo od niej wszystko się zaczyna.

Następne filmy nakręcę własnie o  NIEZBITYCH DOWODACH na istnienie Wielkiej Lechii oraz prastarego Imperium Lechitów.

Mój problem z  nakręceniem tych nowych filmów nie polega na trudności w  doborze i  małej ilości dowodów, ale w  ich NADMIARZE.

Dowodów naukowych na istnienie Lechii jest tak wiele, że problem polega raczej tylko na logicznym ich poukładaniu.

W tej chwili mam taki pomysł na uporządkowanie dowodów na istnienie Imperium Lechitów w  następujących punktach:

1) Dowody na CIĄGŁĄ OBECNOŚĆ i  zamieszkiwanie Naszych Przodków na Ziemiach Polski i  innych Ziemiach Słowiańskich od kilku tysięcy lat (co najmniej od 5-7 tysięcy lat, a  prawdopodobnie jeszcze dłużej)

2) Dowody na CIĄGŁOŚĆ NASZEJ SŁOWIAŃSKIEJ KULTURY i  NASZEGO JĘZYKA w  ciagu ostatnich kilku tysięcy lat historii na ziemiach Słowian

3) Dowody na istnienie wielkiego i  niezwycieżonego przez kilka tysięcy lat, organizmu społeczno-polityczno-militarnego, stworzonego przez Ludy Słowiańskie w  Europie, z  centrum najczęściej lokowanym na terenie Polski

4) Dowody na to, że praPaństwo Słowian, położone w  Centrum Europy, nazywało się Lechią właśnie. Że tak Nazywali go zarówno Nasi Przodkowie - praPolacy-Lechici, jak i  ich bliżsi i  dalsi Sąsiedzi.

Co wiecej, zarówno Polacy, jak niektóre nauki (np. językoznawstwo) i  nasi sąsiedzi do dziś Lechię Lechią właśnie, w  pewnych kontekstach, nazywają.

Ad 1) Dowody na CIĄGŁĄ OBECNOŚĆ i  zamieszkiwanie Naszych Przodków na Ziemiach Polski i  innych Ziemiach Słowiańskich od kilku tysięcy lat (co najmniej od 5-7 tysięcy lat, a  prawdopodobnie jeszcze dłużej).

Chodzi tutaj o  udowodnienie ciągłości genetycznej Naszego Narodu.

W świetle najnowszych osiągnięć nauk ścisłych, takich jak genetyka i  antropologia fizyczna, a  ostatnio również archeologia, podanie takich dowodów wydaje się dość proste.

Tezę taką głoszą genetycy zarówno polscy, jak i  zagraniaczni.

Natomiast sprzeciwiają się jej, o  dziwo… niektórzy "historycy i  archeologowie polscy", czyli ci, którzy najbardziej powinni się z  takiego dowodu cieszyć.

Jednak oni bardziej cenią swoje tytuły i  zarobki, które mogłyby się zmniejszyć, na skutek utraty prestiżu , wynikającej z  pokazania, że kłamali oni przez kilka wieków wierutnie.

No, ale jest to kwestia ich sumienia, my powinniśmy i  chcemy mówić prawdę.

Ad 2) Dowody na CIĄGŁOŚĆ NASZEJ SŁOWIAŃSKIEJ KULTURY i  NASZEGO JĘZYKA w  ciagu ostatnich kilku tysięcy lat historii na ziemiach Słowian

Udowodnienie ciągłości kulturowej jest trudniejsze, ponieważ kultury archeologiczne "nie mają narodowości".

Są one anonimowe i  z tego w  18, 19, 20, i  21 wieku skorzystała propaganda niemiecka, określając je jako "germańskie", celtyckie, skandynawskie, czy irańskie.

Jeżeli nie odkryjemy zabytków piśmiennictwa słowiańskiego, jak to ma miejsce w  przypadku Kultury Vinca, Etrusków, Traków, czy Filistynów, to dowód taki jest trudny do przeprowadzenia.

Ostatnio, na szczęście coraz częściej zdarza się, że nie tylko niezależni badacze Słowiańszczyzny i  Dziejów Polski, ale też i  zawodowi archeolodzy zauważają CIĄGŁOŚĆ osadniczą i  kulturową na wielu obszarach Polski i  krajów sąsiednich, co dowodzi jej słowiańskości.

Dowodów na taką ciągłość przybywa lawinowo, szczególnie w  miarę prowadzenia tak zwanych "wykopalisk autostradowych".

Odpowiednie przepisy zmusiły naszych archeologów, również poprzez przeznaczenie dużych funduszy na ich wynagrodzenia, do rozpoczęcia w  końcu intensywnych i  systematycznych prac archeologicznych na terenach, gdzie budowane są nowe obiekty infrastruktury drogowej, przemysłowej i  mieszkaniowej.

Jeszcze raz okazało się, że to pieniądze i  przepisy, w  dużym stopniu, decydują o  wynikach pozornie obiektywnych i  niezależnych od grantów badań naukowych.

I bardzo dobrze, bo w  wyniku "wykopalisk autostradowych" profesorowie dobrze zarabiają, a  my mamy w  końcu tak pożądane przez Polaków informacje o  dużym zaludnieniu kraju i  wysokiej kulturze naszych przodków.

Oby tylko do tych badań nasi archeolodzy podeszli uczciwie i  bez uprzedzeń rasowych typu "Słowianie i  Polacy zawsze byli gorsi od Niemców i  innych narodów".

Poza tym, pisarze starożytni i  średniowieczni opisując różne Ludy Słowiańskie i  nazywając je swoimi, a  nie ich własnymi mianami, dawali dopiski, że ludy te mówiły językiem "takim samym", jak inne ludy, których Słowiańskość możemy udowodnić inaczej.

Jak łatwo zauważyć ślady pism w  języku Słowian udało się odnaleźć archeologom głównie w  krajach południowych, śródziemnomorskich.

Jest tak, ponieważ w  naszym klimacie do swoich zapisków Słowianie używali łatwo psujących się materiałów, takich jak kora brzozowa, tabliczki bukowe, czy skóra lub gałązki splatane w  formie wici.

Na szczęście fala tak zwanych Ludów Morza, które około 3500 - 3200 lat opuściły Europe Środkową i  osiągnęła docelowo rejon Morza Śródziemnego, a  nawet ziemie Egiptu, Kartaginy, Iranu, Indii i  Chin okazała się mieć nie tylko słowiańskie geny, ale też używała języka Słowian.

I to jest dowód nie tylko na słowiańskość, ale też na wielkość naszej kultury.

Ale nawet na naszych terenach można odnaleźć ślady pism zapisanych w  języku i  w alfabecie Słowian.

Zainteresowanym polecam książkę "Polskie runy przemówiły" pana Winicjusza Kossakowskiego [4].

Istnieją też inne dowody, na przykład dowody ze średniowiecznych źródeł, na istnienie pisma wśród Słowian.

Również w  źródłach pisanych coraz częściej odnajdujemy zapisy o  słowiańskości różnych dawnych ludów.

Na przykład ostatnio okazało się, że bardzo znany i  ceniony autor, kronikarz i  cesarz bizantyjski, Konstantyn VII Porfirogeneta w  tekście De administrando imperio (O zarządzaniu państwem), pisał, że takie ludy jak Goci, Wizygoci, Gepidowie, Wandale, Longobardowie, Awarowie, a  także Hunowie są słowiańskie.

Z jego słów wynika, że jest to jeden lud słowiański, którego różne szczepy różnie się nazywają.

My o  tym wiemy od dawna, ale zawodowi naukowcy o  tym dopiero się dowiadują.

Niestety musiał o  tym donieść dopiero niezależny badacz dziejów, autor publikujący na stronie internetowej http://www.kronikihistoryczne.blogspot.com [5]

Nasi zawodowi historycy takich tekstów nie publikują i  nie komentują, wręcz je ukrywają.

Chlubią się na forach internetowych swoją znajomością języków starożytnych i  warsztatem pozwalającym na, podobno obiektywną, krytykę tekstów, ale ten warsztat jakoś nigdy nie pozwala im na publikację tekstów mówiących coś pozytywnego o  Słowianach.

Pozwala natomiast na niepohamowaną ich krytykę.

A ich krytyka, wbrew oczywistym dowodom, zawsze miażdży naszych przodków i  promuje "Germanów" i  Niemców.

Ad 3) Dowody na istnienie wielkiego i  niezwycieżonego przez kilka tysięcy lat, organizmu społeczno-polityczno-militarnego, stworzonego przez Ludy Słowiańskie w  Europie, z  centrum najczęściej lokowanym na terenie Polski

Ten dowód jest chyba najtrudniejszy, ponieważ wymaga wielkiej zmiany sposobu myślenia i  zmiany skali naszych wartości.

Najłatwiej jest udowodnić siłę militarną Wielkiej Lechii.

Wynika ona nie tylko z  tego, że nawet największe imperia, takie jak Imperium Perskie, Imperium Aleksandra Macedońskiego i  Imperium Rzymskie nie były w  stanie Lechii zdobyć, a  wszelkie formy agresji kończyły się rozbiciem imperialnych napastników.

Również w  kronikach, zarówno polskich, jak i  obcych, zachowały się opisy takich walk.

Można tu wymienić na przykład dzieła Herodota, Wincentago Kadłubka, czy Jana Długosza.

Każde imperium oprócz siły powinno też nam imponować siłą swojej kultury.

I tu mamy największe pole do popisu, bo historia Wielkiej Lechii pełna jest niezwykłych osiągnięć kulturotwórczych.

Tu mogą nam pomóc odkrycia archeologii, która na terenach Polski i  innych krajów słowiańskich odnajduje coraz bardziej niesamowite i  niespodziewane obiekty.

Niespodziewaność tych odkryć wynika głównie z  długotrwałego poddania naszego Narodu i  naszych naukowców zorganizowanej propagandzie antypolskiej.

Jednak jeżeli zauważymy, że takie obiekty, jak najstarszy w  dziejach ludzkości wizerunek czterokołowego wozu ciągniętego przez zwierzęta pociągowe, najstarsze ślady serowarstwa i  uprawy żyta, czy najstarsza, potężna kamienna twierdza typu mykeńskiego, zostały znalezione na terenie Polski, to co do rzekomej prymitywności naszej słowiańskiej kultury szybko zmienimy zdanie.

Krytycy istnienia WIelkiej Lechii, obok dowodów na jej siłę i  rozwój kultury wymagają też dowodów na istnienie pisma, które jest bardzo ważne w  zarządzaniu wielkich tworów imperialnych, czy paraimperialnych.

I takie dowody jak najbardziej istnieją, o  czym już wyżej pisałem w  punkcie drugim.

Ad 4) Dowody na to, że praPaństwo Słowian, położone w  Centrum Europy, nazywało się Lechią właśnie. Że tak Nazywali go zarówno Nasi Przodkowie - praPolacy-Lechici, jak i  ich bliżsi i  dalsi Sąsiedzi.

Po udowodnieniu tez z  punktów 1-3, udowodnienie punktu 4 jest wyjątkowo proste, ponieważ nasze miano własne - Lechia (Lęhia, Lachia), zachowało się zarówno w  średniowiecznych źródłach polskich, jak i  w kronikach innych narodów, a  szczególnie w  słowach będących współczesną nazwą Polski w  językach naszych wschodnich i  południowych i  nieRzymsko-chrześcijańkich sąsiadów.

Ja, w  przypływie dobrego humoru, proponuję tym "polskim historykom" i  "inteligentom", którzy uważają, że Lechii nie było, żeby wysłali pismo do parlamentów takich państw, jak Litwa, Węgry, Turcja i  liczne państwa arabsko-muzułmańskie i  azjatyckie, z  prośbą o  nieużywanie nazw Polski, takich jak Lehistan i  tym podobne, zaczynające się na literkę L słowa :-).

Mogą też oprotestować na Ukrainie i  w Rosji nazywanie nas Lachami.

Albo zaproponować Węgrom, by Bratankowie Polskę nie nazywali Lengyelország a  Polaków Lengyel.

Litwinów musieliby zmusić, aby na Polaków nie mówili Lenkas, a  Polski nie nazywali Lenkija.

Z Turkami byłoby gorzej, bo bardzo są przywiązani do nazywania Polski Lehistanem, a  Polaków widzą jako Leh'ów.

A ja, w  przeciwieństwie do naszych "polskich elit", dumny jestem z  tego, że jestem Lachem-Lechem-Lęhem-Lenkasem-Lengyelem, podobnie jak jestem dumny z  tego, że mieszkam w  "tureckim" Lehistanie.

Nie mam z  tym problemu.

Bo Leh, to ja Polak, Pan, a  "stan", to tureckie słowo oznaczające "kraj".

Według Turków mieszkam więc w  kraju Lehów, w  kraju Panów, co bardzo mi odpowiada, bo przecież i  tak wszyscy w  Polsce tytułują się panami lub paniami.

Inne narody to czasami śmieszy.

Jako anegdotę mogę podać, że w  Czechach żartuje się, iż po polsku kolejka, czyli ogonek, na przykład w  sklepie, to "proszę pana, pan za pana, żeby pan nie widział pana".

Nasi Bracia Czesi po przegranej bitwie na Białej Górze w  1620 roku utracili swój Słowiański charakter i  swój język.

Niestety w  tej bitwie fatalną rolę odegrali Lisowczycy, którzy staneli po stronie Habsburgów.

Następnie Czesi zostali zniemczeni, a  swój język odzyskali dopiero w  XVIII wieku w  wyniku Odrodzenia Narodowego, niezwykłego patriotycznego ruchu, z  którego wszyscy Słowianie mogą być dumni.

Wiec nie jestem Niemcem, Rosjaninem, czy Żydem, żyjącym w  Polin, tylko Lehem, mieszkajacym w  Lechii.

To proste.

A miano "Polska" też mi odpowiada, ale tylko rozumiane, jako kontynuacja Wielkiej Lechii.

Bo Po-lska, to coś, co nastapiło "po-Lehii".

Gdybym myślał inaczej, to co pomyśleliby o  mnie moi Lechiccy przodkowie?

„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i  nie ma prawa do przyszłości”, jak powiedział Józef Piłsudski.

Ja to powiem jeszcze krócej: "Naród, który nie szanuje swojej historii ginie", co łatwo zauważyć, patrząc na ekonomiczne wyniszczanie Polski, masowe emigracje, gwałtowny spadek średniej długości życia Polaków i  ogromny wzrost śmiertelności zanotowany ostatnio (na przykład w  2017 roku).

Jak twierdzą językoznawcy słowa Lechia i  Lech prawidłowo powinny brzmieć Lęhia i  Lęh, ale dopuszczalne są też inne pisownie.

Słowo to, i  jego wymowa, w  ciągu wieków i  tysiącleci historii Lęhii ewoluowało, ale zawsze w  języku Słowian i  w innych językach zaczyna się od litery "L".

Dlatego też różne pisownie stosuję tu zamiennie.

Serdecznie zapraszam do artykułów i  filmów podających niezbite NAUKOWE dowody na istnienie Imperium Lechitów, które wkrótce pojawią się na kanale Youtube MarianNosalTV pod adresm https://www.youtube.com/channel/UCwZ300lEjY4pyTad-fJ2OWg/ oraz na moim Nowym Portalu Wolnych Słowian i  Wolnych Polaków pod adresem http://www.SlowianieiUkrytaHistoriaPolski.pl.

Marian Nosal
Warszawa, 18 maja - 25 sierpnia 2018 roku

Literatura:
1) Wikipedia
Drang nach Osten
https://pl.wikipedia.org/wiki/Drang_nach_Osten
2) Wikipedia
Gustaf Kossinna
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gustaf_Kossinna
3) Marian Nosal
Germanie
http://slowianieiukrytahistoriapolski.pl/narody/germanie/index,pl.html
4) Winicjusz Kossakowski
Sloviańskie Slovo
Polskie runy przemówiły
5) Kroniki Historyczne
Konstantyn VII Porfirogeneta - De administrando imperio (O zarządzaniu państwem), czyli od czego zacząć odkłamywanie naszej historii
http://kronikihistoryczne.blogspot.com/2018/06/konstantyn-vii-porfirogeneta-de.html


  •  

zobacz:



XXXXX

Zapraszam też na Youtube: Słowianie i ukryta historia Polski - Wielka Lechia i niezbite dowody na istnienie Imperium Lechitów, cz 1. youtube.png oraz na Facebook: Słowianie i ukryta historia Polski - Wielka Lechia i niezbite dowody na istnienie Imperium Lechitów, cz 1. facebook.png Google+ Słowianie i ukryta historia Polski - Wielka Lechia i niezbite dowody na istnienie Imperium Lechitów, cz 1. google+.png Nowy portal Wolnych Słowian i   Wolnych Polaków "Słowianie i  ukryta historia Polski" jest w  ciągłej rozbudowie. Zapraszam do lektury, część artykułów jest w  trakcie realizacji. Zapraszam wszystkich Wolnych Ludzi do udziału w  tym projekcie. Piszcie, fotografujcie, kręćcie filmy - opublikuję Wasze Dzieła związane z  losami naszych przodków z  waszym podpisem. Autor strony: Marian Nosal