Słowianie i ukryta historia Polski

   wersja do druku 
Strona glówna » Psychologia Polska i Słowiańska » Czy bycie dumnym Słowianinem z RA-ASSY Panów jest grzechem? 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o Słowianach i ukrytej historii Polski, podaj swój email:

Czy bycie dumnym Słowianinem z  RA-ASSY Panów jest grzechem?

"RA-ASSA Panów, Dumnych Słowiano-Ariów", to tytuł artykułu, do którego podaję link w  literaturze na dole tego postu[1]. To bardzo ciekawy tekst, który każdy poszukujący i  uczciwy człowiek powinien przeczytać. Najpierw jednak uwaga, która przy czytaniu tego artykułu nasunęła się mojej żonie i  mnie też. Mianowicie chodzi o  to, że poczucie własnej siły płynące z  własnej uczciwości i  pracy nas sobą jest w  naszej totalitarnej ogólnoświatowej społeczności uważane za coś złego.

Dużo zależy też od tego, u  kogo tę siłę widzimy
Adolf Hitler i  jego III Rzesza Niemiecka byli na przykład hołubieni przez wiele pozornie pozytywnych środowisk, mimo, że swojej siły nie opierali na dobru.
Natomiast najmniejsza uwaga o  niezwykłej pozytywności świata dawnych Słowian, którzy byli i  są bardzo idealistyczni jest w  mediach polskojęzycznych ośmieszna.
Dlaczego tak jest?
Czy rzeczywiście ktoś, kto stara się właściwie żyć, zachowywać się właściwie i  budować jakość swojej egzystencji i  życia swojego narodu musi być zły?
Przemyca się natomiast "konieczność" pracy dla zła "nowoczesnymi" hasłami typu: "pierwszy milion, trzeba ukraść".
Kto tak myśli i  dlaczego?
Czy uczciwością naprawdę nie można się wzbogacić wewnętrznie i  zewnętrznie?
Natychmiastowa odpowiedź na te pytania, jaka się pojawia w  duszy szlachetnej jest taka: "ci krytycy wolności, uczciwości i  związanej z  nimi siły chyba czegoś się boją".
Myślę, ze boją się sami siebie i  mrocznych sił w  ich duszach przebywających.
Wiedzą, że oni i  ich środowiska, takie jak rodziny, korporacje, partie polityczne i  narody, nie są wystarczająco uczciwe.
W związku z  tym uważają, że wszyscy ludzie są tacy sami.
A konsekwencją takiego sposobu myślenia jest potrzeba kontrolowania ludzi i  narodów.
Myślą: "Ponieważ ja w  siebie nie wierzę, to inni też nie powinni w  siebie wierzyć, bo pewnie też są źli".
Ten sposób myślenia jest mi wyjątkowo obcy, ponieważ chciałbym żyć wśród uczciwych, szlachetnych i  mocnych tymi cechami ludzi.
Nie chciałbym natomiast życ wśród karzełków duchowych, które boją się wszystkiegio i  wszystkich, bo nie wierzą w  siebie.
Taka niewiara jest też niewiarą w  istnienie uczciwości, pozytywności, niewiarą w  istnienie Boga, rozumianego jako byt nieskończenie pozytywny.
Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że człowiek, który nie wierzy w  możliwość istnienia dobra połączonego z  mocą nie ma innego wyjścia i  w ten lub inny sposób musi dryfować ku złu.
Przy czym nie potępiam tu nikogo, każdy ma chwile zwątpienia w  siebie, kiedy na przykład znowu pokłóci się z  żoną lub mężem, krzyknie na psa, lub usłyszy w  mediach, że ktoś kogoś brzydko zaatakował.
Pewna potrzeba zapewnienia sobie bezpieczeństwa i  nieufania wszystkim do końca jest całkiem zrozumiała.
Ale takiej postawy nie należy mylić z  negatywnym ocenianiem WSZYSTKICH przejawów siły i  doskonałości u  naszych bliźnich.
To, że na przykład ja nie potrafię od razu rozpoznać, czy ktoś jest rzeczywiście dobry, czy tylko blefuje, to jest wyłącznie mój problem.
Nie mogę zakładać w  ciemno, że każdy człowiek żyjący sukcesem jest zły.
W naszej rzeczywistości większość celebrytów i  innych bytów indywidualnych i  zbiorowych, promowanych w  przestrzeni publicznej na pewno ma wiele wad, wynikających chociażby z  tego, że "parcie na szkło" jest przeważnie oznaką słabości.
Ale to jest cecha naszej cywilizacji.
Czy nigdy nie było innych, bardziej duchowych cywilizacji?
A skąd te mity o  Rajach, Złotych Wiekach i  tym podobne?
Jeżeli chcemy, to nawet tu gdzie jesteśmy, naprawdę możemy otoczyć się bardzo ciekawymi i  wartościowymi osobami.
I z  nimi, w  ramach takiego mikrośrodowiska, ale też otwarci na innych, realizować cel naszego życia.
To tylko kwestia naszego wyboru.
Bohaterami przywołanego tu artykułu są dumni Ario-Słowianie, poszukiwacze Drogi Światła, władcy wielkiech przestrzeni dawnej Euroazji.
Brzmi to paskudnie zarozumiale, ale popatrzmy na historie narodów i  zobaczmy, że na przykład Polacy, którzy, są głównymi dziedzicami Słowiańszczyzny, chociażby z  powodu centralnego w  niej położenia, w  swojej historii nie byli nigdy nadmiernie agresywni.
W tysiącletniej historii państwa polskiego więcej było wojen obronnych niż naszych najazdów.
Szczególnie dobrze są udokumentowane dwa okresy naszej państwowości.
Są to państwo Jagiellonów i  II Rzeczypospolita, jedyne dwa, w  miarę i  do czasu, niezależne od sąsiadów państwa polskie.
Moim zdaniem te dwa państwa, zachowując oczywiście proporcje wykazywały się wielką siłą, potęgą, ale ich osiągnięcia były bardziej osiągnięciami wewnętrznymi, duchowymi niż siłowymi.
Państwo Jagiellonów, którego siła trwała jeszcze kilkadziesiąt lat po wygaśnieciu dynastii, było potęgą, która "debiutowała medialnie" rozbijając potęgę Zachodu w  bitwie pod Grunwaldem.
Jednak swoje sukcesy państwo to zawdzieczało nie bitwom, ale sile promieniowania kultury polskiej.
Inne narody przyłączały się wtedy do nas, po prostu po to, aby im było lepiej i  fajniej.
Również sukcesy II Rzeczypospolitej wynikały z  siły wewnetrznej.
Bitwy nad Wisłą i  nad Niemnem w  1920 roku wygraliśmy duchem, a  dopiero potem żelazem.
Przypominam, że II Rzeczypospolita padła dopiero w  wyniku równoczesnego ataku dwóch najpotężniejszych wówczas na świecie armii, niemieckiej i  sowieckiej (i jeszcze Słowacji).
Przy czym padła ona głównie z  powodu swojej uczciwej postawy i  zdrady "sojuszników".
Dlatego myślę, że dobrze byłoby przyjrzeć się dziejom dawnych Słowian, bo to przecież nasi przodkowie.
Prawie każdy nastolatek i  nastolatka przeżywa bunt i  zaprzecza klasie swoich rodziców.
Osoby dojrzałe potrafią docenić to, że wszystko, co mają i  wszystko, czym są, odziedziczyli właśnie od przodków.
U Słowian ten związek z  przeszłymi i  przyszłymi pokoleniami i  te wszystkie pokolenia nazywały się Rodem.
Był nawet bóg słowiański o  tej nazwie.
Nie bądźmy nastolatkami, badajmy dzieje ojczyste i  sami sprawdźmy jak to z  nami było.
W żadnym wypadku nie wierzmy propagandzie medialnej, gdzie "elity narodu polskiego" prześcigują się obrzydzaniu nam Polski, o  dawnych Słowianach nie wspomnę.
Oni są zatruci myśleniem patologicznego karzełka: "jestem mały, więc wszyscy moi rodacy też na pewno są mali".
A my nie bójmy się, bądźmy sobą.
Były też w  historii przykłady postaw pozytywnych.
Jednym z  moich ulubionych autorów w  młodości był Paweł Jasienica.
Był on pisarzem historycznym, który w  czasach komunizmu o  Polsce i  o Słowianach pisał dobrze.
Tak dobrze, że UB, czy jakaś jego agenda, ożeniła go nawet ze specjalnie wyszkoloną agentką wywiadu erotyczno-matrymonialnego, aby go śledzić.
Paskudna kara, ale też dowód uznania od władz.
Na pewno taką agentkę panowie z  władzy prosowieckiej woleliby mieć dla siebie, a  tymczasem musieli jej użyć dla zwalczania "groźnego dla socjalizmu" pisarza Pawła Jasienicy. :-)
Jaka szkoda, że pan Paweł Jasienica, wielki patriota polski, nie żyje dzisiaj.
Na pewno bardzo by się ucieszył z  wyników badań genetyków, antropologów i  językoznawców, którzy początki historii Słowian na ziemiach polskich przesunęli o  kilka tysięcy lat do tyłu!

Marian Nosal
Warszawa 27 ! 2017

Literatura:
1) Robert Rzeszut
RA-ASSA Panów, Dumnych Słowiano-Ariów
http://racjapolskiejlewicy.pl/ra-assa-panow-dumnych-slowiano-ariow/8129


zobacz:

Nowy portal Wolnych Słowian i   Wolnych Polaków "Słowianie i  ukryta historia Polski" jest w  ciągłej rozbudowie. Zapraszam do lektury, część artykułów jest w  trakcie realizacji. Zapraszam wszystkich Wolnych Ludzi do udziału w  tym projekcie. Piszcie, fotografujcie, kręćcie filmy - opublikuję Wasze Dzieła związane z  losami naszych przodków z  waszym podpisem. Autor strony: Marian Nosal