Słowianie i ukryta historia Polski

   wersja do druku 
Strona glówna » Przyroda » O przyrodzie 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o Słowianach i ukrytej historii Polski, podaj swój email:

O przyrodzie

Jestem głęboko przekonany, że bez przyrody nie ma Słowian, nie ma żadnych Wolnych Ludzi tej Ziemi. Bo skąd mieliby brać siłę do życia, siłę do nieulegania i   bycia mimo przeszkód Wolnymi? Tylko przyroda może być inspiracją do właściwego, naturalnego, niepokrętnego i   uczciwego myślenia i   takiegoż życia. A   poza tym bez przyrody nie ma życia. Żadnego życia. To takie przypomnienie dla drzeworąbców, wodotrujców, górozwalców, ziemiopsujców i   innych, dla wygody oraz biznesu, zapominalskich.

Kiedyś, dawno temu, w  lecie 1991 roku będąc na odosobieniu medytacyjnym wybrałem się na spacer do lasu.

Rzecz działa się na Warmii, niedaleko od Gietrzwałdu, stolicy tamtejszej polskości i  ośrodka kultu maryjnego.

Pewnie w  czasach słowiańskich obecne w  Gietrzwałdzie święte źródełko też było święte i  też się tam lud gromadził.

Dopóki Krzyżacy lub jacyś ich koledzy nie zaprowadzili swoich porządków.

Ja też z  tego świętego żródełka korzystałem, przywożąc z  niego wodę do mojej pustelni, o  północy, żeby nie spotkać nikogo, kto mógłby zakłócić spokój i  czysty kontakt z  Naturą.

A więc, idąc w  tym wspaniałym miejscu przez las, który był zwykłą hodowlą drewna, czyli składał się z  równych rzędów drzew zasadzonych i  hodowanych nie z  miłości, a  dla zysku, zobaczyłem coś, co mną wtedy wstrząsnęło.

Był to mały kawałek dziewiczego, jak mi się wówczas wydało lasu.

Płynął tam strumiń, były strome zbocza i  małe bagienko, maszyny nie mogły tam wjechać i  dlatego ten skrawek raju tam pozostał.

Kiedy później zastanawiałem się, co w  tym kawałku lasu było takiego szczególnego, to najczęściej odpowiadałem sobie, że tym magnesem był chaos roślinności oraz nieregularność wód i  nieba.

Tak, drzewa rosły tam tak, jak im wody i  ukształtowanie terenu na to pozwalały.

Gałęzie i  trawy sterczały na wszystkie strony.

Nie bardzo było wiadomo, jak przejść przez taki ciężki teren.

To znaczy ja nie wiedziałem, bo moi przodkowie, nawet dosyć bliscy chyba nie mieliby z  tym problemu.

Moja babcia z  panny nazywała się przecież Wilk i  jej rodzina na pewno miała kontakty z  lasem ;-)

Stara mądrość słowiańska mówi przecież "natura ciągnie Wilka w  las".

Jeszcze moja mama urodziła się w  domu stojącym na skraju lasu i  opowiadała, że w  dziecięcych zabawach czasami przeszkadzały jej węże.

I też miała nazwisko panieńskie mocno związane z  lasem, ale ze względu na ochronę danych osobowych nie mogę go ujawnić.

Takie czasy.

I tu mała dygresja społeczno-ekonomiczna.

Obce banki, o  niesłowiańskim kapitale, mogą udawać, że dały nam pożyczkę tylko na podstawie naszych danych i  potem żądać zwrotu!!!

Zgodnie z  panujacym prawem, w  każdej chwili może przyjść do nas przedstawiciel obcego banku i  bezprawnie zażądac kasy, której nie pożyczyliśmy.

Bank może też przysłać komornika.

Ktoś tę kasę podobno za nas pożyczył, ale bank nie ma obowiązku tego sprawdzać !!!

Dlatego musimy chronić nasze dane.

A nasze dane, nasze nazwisko, data urodzenia i  adres, to przecież nasza tożsamosć, nasz byt, nasze istnienie, nasza PRZY-RODA, nasza NATURA.

Poprzez zmuszanie nas do ukrywania naszych danych pozbawia się nas naszej tożsamości a  więc i  naszego życia, zmusza do zejścia do podziemia, jak za okupacji niemieckiej, czy sowieckiej.

"Takie ich wilcze prawo", mówią piewcy obcej agresji ekonomicznej.

Sugerują w  ten sposób, że podobnie jak wilki, drzewa i  inne istoty żywe mają prawo do życia w  lesie, tak banki mają prawo do pożerania nas.

No, tu się nie zgadzam, to nie jest ich wilcze prawo, to nie jest prawo natury, tylko kolejna forma wyzysku nas autochtonów-Polaków przez obce ludy bankowo-lichwiarskie.

To banki powinny być odpowiedzialne za zgodność danych pożyczko i  kredytobiorcy, a  nie my, niewinni ludzie.

Prawo jest niejasne, a  celem tej niejasności jest utrzymywanie nas w  ciągłym strachu, że "coś źle zrobiliśmy", co ma osłabiać naszą siłę biologiczną i  w zamyśle uczynić nas niewolnikami.

Takie podłe przepisy uchwalił zdradziecki Sejm.

Taką politykę prowadzi.

A dlaczego Sejm działa przeciwko Polakom?

Dlatego, że oderwaliśmy się, jako społeczeństwo od Natury, czyli od normalności i  poszybowalismy w  obce duszy słowiańskiej sfery zakłamania, nienormalności, łapownictwa i  podłości.

Napiszę na ten temat osobny artykuł w  dziale Ekonomia portalu Wolnych Słowian i   Wolnych Polaków "Słowianie i  ukryta historia Polski" http://www.SlowianieiukrytaHistoriaPolski.pl.

Już jest tam kilka artykułów na ten temat.

To była tylko taka dygresja wilczo-ekonomiczno-prawno-polityczna.

Wracając na Warmię i  do mojego spaceru w  lesie: niebo w  tym przygietrzwałdzkim kawałku lasu, wiadomo, jak to niebo, widoczne było miedzy drzewami i  przybierało kształt przerw w  roślinności.

Jest to zupełnie inne niebo, niż na otwartych przestrzeniach pól, stepów, w  górach, czy w  hodowlach leśnych mylnie i  szumnie nazywanych dzisiaj lasami.

Co takiego jest w  chaosie i  nieregularności dzikiej przyrody, co nas tak przyciąga?

Myślę, że należy zacząć od drugiej strony, to znaczy od tego, jak wygląda nasze życie na łonie panującej nam cywilizacji XXI wiecznej.

Wszystko w  niej jest regularne, ładne, kwadratowe i  uczesane.

Nawet nasze myśli projektują świat rzeczywisty, jako zbiór kwadratów, prostokątów, sześcianów i  prostopadłościanów.

Był taki pan, który powiedział "myślę więc jestem" i  to on wprowadził prymat nadmiernego przemyślania nad przeżywaniem naszego życia.

Oprócz tego z  jego imieniem związany jest tak zwany kartezjański układ współrzędnych, który ten wspaniały świat sprowadza do zestawu linii i  kątów prostych.

W takim świecie nie da się normalnie żyć na dłuższy dystans.

A poza tym w  Kosmosie nie istnieje coś takiego, jak linia prosta, czy kąt prosty.

Świat, poczynając od najmniejszych cząstek, a  kończąc na galaktykach składa się z  obiektów spiralnych i  porusza się po liniach spiralnych.

Upraszczanie naszego świata, którego za panem Kartezjuszem dokonujemy, nie może dać dobrego wyniku, bo to jest świat fałszywy, nienaturalny, na dłuższy dystans zgubny.

Dlatego ten kawałek dzikiego lasu, od którego zacząłem ten artykuł zrobił na mnie tak wielkie wrazenie.

Był w  nim chaos, pozorna ale zgodna z  prawami Wszechświata nieregularność, której potrzebują nasze oczy i  nasz umysł.

Potrzebują jej, aby odpocząć od regularności spotykanych w  naszych miastach i  wsiach.

Spotykanych niestety także już na polach i  w lasach.

I w  naszej głowie.

Pozorny chaos, który występuje w  przyrodzie, tak naprawdę nie jest chaosem, ale Wyzszą Harmonią Wszechświata, czyli wyższym rodzajem ładu kosmicznego.

Pozornie niuporządkowany bezład można przynajmniej w  przybliżeniu opisać matematycznie fraktalami, ciągami liczbowymi i  innymi teoretycznymi modelami.

Ostatnio szczególnie modna i  użyteczna jest tu fizyka kwantowa.

Ale istnieje też inny, moim zdaniem głębszy, sposób dotarcia do tej Wyższej Harmonii Wszechświata.

Jest nim wyższe przeżycie duchowe, nazywane czasami medytacją, modlitwą, mistyką, oświeceniem, czy Łaską Bożą.

Czytałem kiedyś, że Leonardo Fibonacci, odkrywca słynnego ciągu Fibonacciego, który doskonale opisuje byty obecne w  naturze, lubił przebywać w  przyrodzie i  stąd pochodziła jego intuicja matematyczna.

Czy tak było, nie wiem, ale jest to bardzo możliwe.

W tym przypadku mielibyśmy połączenie tych trzech wątków: umiłowania przyrody, mistyki i  matematyki w  jedną spójną i  wspaniałą całość.

Również wybitni fizycy, jak Albert Einstein, współczesny nam Nassim Haramein i  inni w  swoich poszukiwaniach ogólnego modelu Wszechświata dochodzili do wniosku o  wyższości Ducha i  duchowości nad materią.

A nawet nie o  wyższosci, ale o  jedności Ducha z  Materią.

W dzieciństwie, czytając książki Pawła Jasienicy, byłem pod wrażeniem jego opisu przyrody istniejącej na naszych ziemiach w  czasach słowiańskich.

Pisał on, że z  każdego miejsca była widoczna woda.

Poziom wód był o  wiele metrów wyższy niż teraz.

Słowianie hodowali brzoskwinie, więc klimat prawdopodobnie był cieplejszy niż teraz.

Krótko mówiąc: był to inny świat.

Taka słowiańska prawie-dżungla.

Bujność roślinności i  zwierząt.

I gdzieś między tym wszystkim nasi przodkowie Słowianie, którzy musieli się w  ten wspaniały świat wpasować.

Moja teza jest taka: Przyroda (ta prawdziwa, bujna, bogata, pisana przez duże P) bardzo mocno wpływa na jakość naszego życia.

Daje wypoczynek, pozwala na normalność.

Na dłuższą metę tylko Ona pozwali nam przeżyć i  nie zwariować.

Oficjalnie nazywa się to "zachować życie i  zdrowie psychiczne".

Przyroda wpływa pozytywnie na naszą moralność, duchowość i  inne, zazwyczaj nieuwzgledniane w  kalkulacjach ekonomicznych psychologiczne czynniki, decydujące o  jakości naszego życia.

Człowiek zintegrowany z  Przyrodą jest lepszy.

Nie jest człowiekiem w  wersjii 2.0, ale tym prawdziwym, w  oryginalnej, najlepszej i  zgodnej z  Naturą wersji 1.0.

Myślmy o  Przyrodzie dobrze i  chrońmy ją.

Marian Nosal
Warszawa 6 III 2017 roku, aktualizacje 13 III i  19 III 2017



zobacz:

Nowy portal Wolnych Słowian i   Wolnych Polaków "Słowianie i  ukryta historia Polski" jest w  ciągłej rozbudowie. Zapraszam do lektury, część artykułów jest w  trakcie realizacji. Zapraszam wszystkich Wolnych Ludzi do udziału w  tym projekcie. Piszcie, fotografujcie, kręćcie filmy - opublikuję Wasze Dzieła związane z  losami naszych przodków z  waszym podpisem. Autor strony: Marian Nosal