Słowianie i ukryta historia Polski

   wersja do druku 
Strona glówna » Historia Polski » Geneza problemów polsko-niemieckich, czyli czy i dlaczego "Germanie-Aryjczycy" nie lubią Słowian. 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o Słowianach i ukrytej historii Polski, podaj swój email:

M E N U:

Geneza problemów polsko-niemieckich, czyli czy i  dlaczego "Germanie-Aryjczycy" nie lubią Słowian. Historyczne i  psychologiczne przyczyny ciągłej agresji Niemców na Polskę.

Niemcy nie lubią Słowian, ponieważ niszczenie Słowian-pogan, to ich mit i  mord założycielski. Bez wyniszczenia, częściowego wynarodowienia i  przejęcia kultury Słowan, Niemców w  ogóle by nie było. Pamiętajmy o  tym, że naród i  państwo niemieckie powstały dopiero około 1000 lat temu! Dzisiejsi Niemcy, to mieszanka genów głównie Celtów, Normanów i  Słowian oraz w  mniejszym stopniu Semitów, która administracyjnie ostatecznie wykształciła się dopiero w  X wieku naszej ery. A  dawni, starożytni i  średniowieczni "Germanie", znani pod tą nazwą z  kronik starożytnych i  wczesnośredniowiecznych, to po prostu najczęściej różne ludy słowiańskie. Niemców zaczęto nazywać Germanami dopiero w  XV wieku naszej ery.

Tekst ten napisałem jako odpowiedź na pytanie, użyte potem jako tytuł tego artykułu, a  postawione przez czytelnika na stronie Facebooka "Słowianie i  ukryta historia Polski"
https://www.facebook.com/SlowianieiukrytahistoriaPolski/

Tylko naiwne osoby mogą dać zwieść się propagandzie UE, która mówi, że Niemcy jako naród i  państwo po II Wojnie Światowej nagle i  pod wpływem "wspaniałych przyjaciół zza oceanu", czyli USA z  wilka stały się barankiem.

Wojna niemiecko i  "germańsko" słowiańska trwa nadal, tylko odbywa się w  sferze gospodarczej i  propagandowej.

Propaganda, to w  tej chwili głównie podtrzymywanie twierdzenia, że to Polacy w  czasie II Wojny Światowej wymordowali swoich Żydów, a  Niemcy tylko na to z  przerażeniem patrzyli, jak to było pokazane w  oszczerczym, proniemieckim i  antypolskim serialu "Nasze matki, nasi ojcowie".

Tymczasem źródła historyczne pokazują, że wsparcie narodu niemieckiego dla Hitlera i  jego zbrodniczej polityki było prawie 100 procentowe, a  naród polski był JEDYNYM znanym mi narodem, który na tak wielka skalę oparł się ideologii niemieckiej, bronił siebie i  obywateli Polski innej narodowości, na przykład Żydów.

Wracając do początków historii Niemiec: Niemcy nie lubią Słowian, ponieważ niszczenie Słowian-pogan, to ich mit założycielski.

A tak naprawdę był to mord założycielski.

Dzisiejsi Niemcy, to mieszanka genów głównie Celtów, Normanów i  Słowian oraz w  mniejszym stopniu Semitów, która ostatecznie wykształciła się dopiero około XVIII wieku naszej ery.

Przy czym nie jest to mieszanka jednorodna, jak to jest w  przypadku Polaków, ale mocno zmieniajaca się w  zależności od rozpatrywanego regionu Niemiec.

Zachodni Niemcy są mocno podobni genetyczne do Francuzów, zaś wschodni bardziej do Słowian.

Ostatni etap formowania się narodu niemieckiego miał miejsce w  XIX wieku.

Do tego czasu Niemcy czuli się Szwabami, Bawarczykami, Alzatczykami, Sasami i  tak dalej, a  niekoniecznie Niemcami.

Znamy to z  przykładu pewnej niemieckiej dynastii, która rządziła Polską.

Jak się nazywała?

Czy była to dynastia "niemiecka"?

Nie, nikt by jej tak nie nazwał, była to dynastia saska!

Ostateczne zjednoczenie etnosu Niemców i  przy okazji nadanie mu agresywnego i  ekspanjonistycznego charakteru miało miejsce w  XIX wieku.

Za autora i  symbol tego procesu uwazany jest kanclerz Bismarck, tak ten który chciał wyrzucić z  ziemi ojców naszego Drzymałę.

No bo jak można tolerować na planecie Ziemia faceta z  takim trudnym do wymówienia nazwisku Drzżzżimala?

I tu w  formie dygresji można zauważyć, że słowo Niemiec rzeczywiscie oznacza kogoś niemego w  zakresie słów słowiańskich.

Następna dygresja: określenie "słów słowiańskich" brzmi jak "masło maślane" i  nie jest to przypadek.

Bo Słowianie to "ludzie słowa".

Słowianie, Polacy, to ludzie używający najtrudniejszych słów, najtrudniejszego do opanowania i  najstarszego indoeuropejskiego języka.

Również języka najbogatszego, pełnego nieregularności i  subtelności trudnych do pojęcia dla osób z  zewnątrz tego kręgu językowego.

Z kolei język niemiecki jest językim obrazującym ład i  porządek panujący w  mózgach jego użytkowników.

Jest prosty w  swoich konstrukcjach, ma tylko cztery przypadki, ale wielu podstawowym pojęciom odpowiadają mnogie słowa, wzięte od różnych narodów z  którymi Niemcy spotykali się w  swojej historii.

Ten zarys różnic między językami obrazuje różnice psychologiczne między ich użytkownikami.

Język polski świetnie oddaje różne subtelne rozróżnienia i  stany rzeczywistości i  z takiego też skomplikowanego dla obcych sposobu myślenia pochodzi, zaś jezyk niemiecki obrazuje myślenie proste i  skuteczne, szczególnie w  sferze materii.

Bardzo możliwe, że Germanie, podobnie jak starozytni Grecy, czy Rzymianie postrzegają nasz język jako "szalenie barbarzyński", ponieważ nie widzą celu dla jakiego jest aż tak skomplikowany w  sferze struktury i  dziwny w  sferze dźwiękowej.

"Dlaczego ten facet nazywa się Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, a  nie na przykład Franz Koch?"

Po co tak zgrzytać, szczykać, ąkać i  ękać?

Na to pytanie Germanin nie jest w  stanie odpowiedzieć sensownie.

Jego problem nie tylko śmieszy, ale wydaje się nawet budzić współczucie wsród Słowian, jak to pokazano w  komedii "Jak rozpętałem drugą wojnę światową.".

Dlatego z  Niemcami zawsze mieliśmy problem, oni według nas rozumieją wszystko w  sposób uproszczony, żeby nie powiedzieć prymitywny.

To znaczy dla nas jest to sposób mało subtelny, dla nich jest normalny.

My zaś jesteśmy dla nich prymitywni w  sferze organizacji, techniki i  materii.

Ale z  tego samego powodu Niemcy nie mają zahamowań w  swoim dążeniu do celu.

Można to nazwać brakiem moralności, przedkładaniem dobra ogółu nad wolnością jednostki, ale przyczyną jest brak subtelności, związany z  brakiem bardziej subtelnej kultury wewnętrznej, duchowej i  związanego z  nią języka.

Wiem, że ktoś się tu może żachnąć, ale po przemyśleniu wiele osób przyzna mi rację.

Odrzućmy kompleksy i  zapytajmy: czy budowanie doskonałych czołgów, pisanie monumentalnych poematów, komponowanie równie monumentalnych symfonii i  sprawne osiąganie przewagi gospodarczej nad innymi jest objawem Najwyższej Kultury?

I nie mówcie Niemcom, że nie rozumieją pewnych subtelności…

To nie ma sensu, Niemiec tego nie zrozumie dlatego, że … właśnie nie ma tej subtelności.

Pomyśli, że to jakaś złośliwość, czy nieporozumienie.

Znam wielu Niemców i  podobnych do nich obywateli Zachodu i  wiem, że istnieje podstawowy problem w  porozumieniu się między nimi i  duszą słowiańską.

Kogo za to winić?

Jeżeli w  ogóle można kogoś winić…

O tym potem, na razie chciałbym tylko opisać samo zjawisko bez analizy przyczyn.

Niemcy potrafią tworzyć wspaniałe, potężne dzieła, ale co do delikatności, to lepiej im wychodzą konstrukcje społeczne typu "pruski dryl".

Uwielbiam zwiedzać potężne i  nieporównywalne z  niczym kościoły Wrocławia.

Ich budowa była inicjowana przez często już zniemczonych Piastów, ale majstrami-budowniczymi byli przeważnie Niemcy.

Znam wszystkie nazwy, wezwania, historię tych budowli, wiem, kto je wybudował i  dlaczego, widzę oczyma wyobrażni ich wspaniałe, monumentalne bryły, ale nie chciałbym żyć w  DRYLU psychicznym i  społecznym, w  jakim żyli ich twórcy.

Tym różni się dusza wolnego Słowianina od duszy Niemca, czy też Polaka skażonego myśleniem rzymsko-imperialno-korporacyjno-niemieckim.

Dlatego traktuję ich trochę jak "dzieci specjalnej troski Europy", bo w  dobrych według nich intencjach mogą zrobić globalne głupstwo, czego dowody już dali.

"Dziećmi", ponieważ są potomkami, miesznką genetyczną Normanów, Celtów, Słowian i  Semitów, czyli kilku najważniejszych ludów Europy i  Azji.

"Specjalnej troski", ponieważ trzeba na nich uważać, żeby znowu coś nie zbroili, na przykład, żeby znowu nie uzbroili swojej armii.

A broń w  rękach Państwa Niemieckiego, to jak zapałki w  rękach dziecka.

Niemcy muszą być chronieni przed ich własną ekspansywnoscią i  doskonałoscią, szczególnie w  sferze materii.

Ale wracajmy do wątku głównego.

Wszyscy oni: Frankowie Wschodni, mieszkańcy Turyngii, Sasi, Alzatczycy, Bawarczycy, Szwabowie, Brandemburczycy, mieszkańcy "Ostmarku" oraz Karyntii, czyli późniejsi Austriacy i  inne plemiona praniemieckie powstały w  wyniku wyniszczenia i  częściowego wynarodowienia Słowian.

Przejęto też częściowo słowiańską kulurę, wojskowość i  zwyczaje, niszcząc jednak doszczętnie i  bezwzględnie religię, języki, szczególnie pismo i  literaturę Słowian.

Działania te wspierano paskudną (wówczas) moralnie i  delikatnie mówiac niesprzyjającą Słowianom ideologią Kościoła Rzymskiego.

Teraz Kościół Rzymski jawi się nam jako baranek, ale kroniki mówią, że średniowieczni biskupi niemieccy byli po prostu wodzami, komedantami wojskowymi, panami feudalnymi, a  nie kapłanami.

Często nie umieli czytać i  nie znali podstawowych modlitw, bo nie liturgia i  modlitwy były ich misją.

Ich misją było gromadzenie majątków, wojna i  zabijanie.

W miarę chrystianizacji Słowian agresywną ideologię chrześcijańską powoli zastępowano ideologią wyższości rasy niemieckiej nad słowiańską.

Ziemie pra-Niemców, to były ziemie zabrane w  brutalny sposób Słowianom.

Wskazują na to badania genotypu Niemców współczesnych i  ludów zamieszkujących obszar dzisiejszych Niemiec w  starożytnosci.

Starożytni mieszkańcy dzisiejszych Niemiec, według badań genetycznych, byli Ariami/Słowianami, nosicielami haplogrupy Y-DNA R1a.

Pra-Niemcy wybili lub wynarodowili Słowian, sfałszowali historię i  stąd ta ich nielubość do Polaków i  innych sąsiadów ze wschodu.

Później, po X wieku naszej ery wybili też resztę Słowian Połabskich, Prusów, Jaćwięgów, część tak zwanych Bałtów i  (na szczęście małą) część Polaków.

Te fakty znajdziecie już w  podręcznikach historii.

Jak żyć z  tak zbiorowo obciążonym sumieniem narodu?

Okazuje się, że w  przypadku Niemców można.

Można, ale dalej trzeba iść w  zaparte i  dalej swoją agresję zbrojną, propagandową, czy ekonomiczną uzasadniać wyższoscią swojej rasy czy kultury.

Jest to typowy mechanizm psychologiczny, typowa relacja między sprawcą i  ofiarą.

Obydwie strony muszą przecież nadal jakoś wspólnie żyć.

Są przecież sąsiadami i  bliskimi krewnymi.

Sprawca czuje dyskomfort moralny i  zrzuca winę na ofiarę, która go do zbrodni "sprowokowała".

Co jakis czas, a  w zasadzie bez przerwy ponawia agresję fizyczną lub propagandową, aby w  ten sposób potwierdzić swoją rację i  narrację.

Kto zna historię, ten wie o  czym mówię.

Podam tu typowy przykład agresji propagandowej z  czasów II Wojny Światowej.

Nie dotyczy on co prawda Polaków, ale dotyczył obywateli Państwa Polskiego.

Otóż mój wujek opowiadał mi, że Niemcy w  czasie okupacji, około roku 1940, organizowali wycieczki szkolne, aby pokazać dzieciom specjalnie zaaranżowane wystawy, na których eksponowano brak higieny Żydów polskich.

Szczególnie chodziło o  zagrożenie tyfusem.

Komuś mogło by się wydawać, że było to ze strony Niemców szlachetne ostrzeżenie przed możliwością zarazy, jednak cele propagandy niemieckiej były zupełnie inne.

Dwa lata później okazało sie, jak łatwo można przejść od agresji propagandowej do totalnego ataku fizycznego na cały naród, w  tym wypadku na naród żydowski, bo naród polski był stopniowo tępiony fizycznie już od początku wojny.

A teraz od psychologii sprawcy przejdę do omówienia psychologii ofiary.

Ofiara również czuje dyskomfort i  znaduje przyczynę zbrodni w  różnych okolicznosciach łagodzacych winę sprawcy i  wyolbrzymiajacych swoją "winę".

Bo jak inaczej można żyć, żeby nie oszaleć?

Tak działa polska inteligencja, podziwiająca i  uznająca wyższość kultury niemieckiej i  Zachodniej.

W średniowieczu, między wiekiem V i  XV agresja przeciw Słowianom była uzasadniana potrzebą tępienia "pogaństwa" i  głoszenia chrześcijaństwa - religii wielkiej kosmicznej miłości.

Nie muszę chyba tłumaczyć fałszywości tej ideologii.

Wszyscy czytaliśmy "Krzyżaków" Sienkiewicza i  wiemy jak Niemcy nas traktowali później, mimo, że wtedy byliśmy już chrześcijanami.

Po nawróceniu na chrześcijaństwo, częściowym wytrzebieniu i  zgermanizowaniu Słowian Zachodnich, aby zapełnić "dziurę ideologiczną" wymyślono ideologię, która mówi o  wyższości kulturowej i  gospodarczej Niemców, a  w ogólności Germanów.

W przypływie dobrego humoru, prawie jednomyślnie wybrany wódz Niemców, Adolf Hitler, ogłosił, że są oni Aryjczykami, czyli tym ludem, który stworzył kulturę Indii około 3 tysiące lat temu.

Nie trzeba dodawać, że wspierający tę teorię naukowcy niemieccy zdawali sobie sprawę ze swoich kłamstw, ale w  imię zwycięstwa swojego "NadNarodu" (Deutschland, Deutschland Uber Alles) i  wytępienia "podludzi", jak zwykle szli w  zaparte.

Badania genetyczne oczywiście temu zaprzeczają, mówią, że najwyższe kasty Indii noszą genotyp (haplogrupa Y-DNA Ra1) wspólny ze Słowianami, ale w  propagandzie niemieckiej nie chodzi o  prawdę.

Kolejno wymyślane ideologie "germańskie" są tylko tymczasowym narzędziem propagandowym uzasadniającym agresję i  parcie Niemców na Wschód, czyli głównie na nasze ziemie polskie.

Jak dalszemu Drang nach Osten (parciu na wschód) zapobiec?

Moja odpowiedź jest taka: zapomnieć o  narzuconych nam kompleksach, uczyć się, poszukiwać prawdy i  rozwijać się wszechstronnie.

O Niemcach nie myśleć z  pogardą i  nienawiścią, ale z  miłością, jak o  dzieciach specjalnej troski, które broją, bo coś im się pomyliło.

Przecież około 30% Niemców Wschodnich oraz około 15% Austriaków, to wynarodowieni Słowianie, nosiciele naszej słowiańskiej haplogrupy Y-DNA Ra1.

To wiele milionów naszych wynarodowionych braci, ktorzy są ogłupiani propagandą antypolską i  proniemiecką, podobnie, jak my.

Przy czym osobom. które myślą, że nie jest tak źle chciałbym przypomnieć, że Polacy w  Niemczech nie mają obecnie statusu mniejszości narodowej, który to status został im odebrany przez nazistowskie władze III Rzeszy jeszcze przed II Wojną Światową !!!

Oznacza to, że Niemcy już teraz uważają Polaków za swoje kolejne ofiary, nadające się tylko do pracy niewolniczej i  do wynarodowienia.

Dlaczego "polski" rząd nie uzależni dalszych stosunków z  Niemcami od zrównania praw Niemców w  Polsce z  prawami Polaków w  Niemczech?

Bóg jeden raczy wiedzieć.

Myślę, że jest to jeden z  efektów antypolskiej propagandy typu "Polacy są gorsi,bo…" i  tu jakieś kolejne kłamstwo.

Dlatego Polaków należy traktować gorzej…

Ważną rolę odgrywa też agenturalność naszych elit politycznych, niezaleznie od reprezentowanych przez nie oficjalnie opcji.

Ale prawda zwycięży w  końcu sama, oczywiście jeżeli trochę jej naszą pracą i  rozwojem świadomości pomożemy.

I na koniec powtórzę pytanie: kto za taki, przykry dla Polaków, a  fortunny dla Niemców, przebieg zdarzeń historycznych jest winny?

Osoby wierzące powiedzą, że Bóg tak sprawił i  ja się z  tą tezą zgadzam.

Jest ona jednak zbyt ogólna, mało szczegółowa.

Biorąc pod uwagę, to kim jesteśmy i  skąd nasz ród, zapytajmy, co o  tym sądzili starożytni i  co sądzą współcześni Słowianie?

Otóż wierzyli oni i  wierzą, że wszelkie przejawy we Wszechświecie są cykliczne.

Dlatego po czasach dobrych przychodzą czasy gorsze i  tak w  kółko.

Czasy złe dla Słowian miały miejsce od mniej więcej V wieku naszej ery do dzisiaj.

Teraz może być tylko lepiej.

Dlatego takie siły jak Cesarstwo Rzymskie i  związany z  nim Kościół Łaciński oraz Niemcy były tylko narzędziami tępiącymi Słowian w  rękach Sił Wyższych.

Za swoje klęski Słowianie winni byli poniekąd sobie sami, ponieważ osłabli zgodnie z  cyklem naturalnym.

Te ciemne dla ludzkości czasy przez naszych aryjskich braci z  Indii nazywane są Kalijugą, zaś Słowianie nazywali je Nocą Swaroga.

Ostatnia Noc Swaroga trwała od 392 do 2012 roku n.e.

W związku z  tym właśnie weszliśmy w  Świt Swaroga, czyli czasy dla Ludzi Wolnych pomyślne.

Jeżeli tak jest rzeczywiście, to nadejście Świtu Swaroga poznamy po zmianie stanu świadomosci społecznej.

Tak zwani "polscy naukowcy" zaczną mówić prawdę o  historii Polski, a  Niemcy też będa obiektywni.

Pewne jaskółki tego stanu świadomosci już mamy.

Pojawiają się pierwsi polscy naukowcy, którzy tych nagromadzonych przez wieki wokół historii Słowian i  Polski kłamstw już nie mogą znieść i  mówią prawdę.

Jest ich jeszcze mało, ale są.

Na razie nie wymieniam ich nazwisk, bo po co im robić kłopot.

Będę podawał odnośniki do ich prac pod konkretnymi artykułami tematycznymi.

Ale ogólnie myślę, że czas wyjścia na powierzchnię z  prawdą naukową w  Polsce już nadchodzi.

W Niemczech zaś można zaobserwować dwa prądy: dość uczciwe prowadzenie badań podstawowych i  niestety ciągle próby zakłamania interpretacji tych badań w  myśl dawnych ideologii o  wyższości rasy germańskiej.

Szczególnie drażliwy dla obrońców dawnego ładu jest problem interpretacji badań genetycznych.


zobacz:

Nowy portal Wolnych Słowian i   Wolnych Polaków "Słowianie i  ukryta historia Polski" jest w  ciągłej rozbudowie. Zapraszam do lektury, część artykułów jest w  trakcie realizacji. Zapraszam wszystkich Wolnych Ludzi do udziału w  tym projekcie. Piszcie, fotografujcie, kręćcie filmy - opublikuję Wasze Dzieła związane z  losami naszych przodków z  waszym podpisem. Autor strony: Marian Nosal