Słowianie i ukryta historia Polski

   wersja do druku 
Powrót na stronę główną » Historia Lechii » Wielka Lechia i niezbite pisemne (ze źródeł pisanych) dowody naukowe na istnienie  Imperium Lechitów w Europie już od wczesnej starożytności » Wielka Lechia i jak z wybitnego naukowca biskupa Wincentego Kadłubka miernoty naukowe próbują zrobić głupka 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o Słowianach i ukrytej historii Polski, podaj swój email:

M E N U:

Wielka Lechia i  o tym jak z  wybitnego naukowca, biskupa Wincentego Kadłubka, dzisiejsze miernoty naukowe próbują zrobić głupka

Napisane w  Dzień Zmarłych, 1 listopada 2019, w  Święto Naszych Dziadów i  Bab, z  miłością i  podziękowaniem dla błogosławionego Wincentego za jego patriotyzm i  pracę

Tak zwani "polscy historycy" twierdzą, że słowa Lech (Lęh) i  Lechia (Lęhia) wymyślił i  powołał do istnienia polski "nacjonalista" oraz "fantasta" błogosławiony kronikarz i  biskup Wincenty Kadłubek.

A inni kronikarze polscy tylko za nim te słowa powtarzali.

Twierdzą też, że nazwy Polaków i  Polski na literę "L", typu tureckie Leh/Lechistan, węgierskie Lengyel/Lengyelország, czy litewskie Lenkas/Lenkija nasi sąsiedzi wzięli właśnie od niego.

Gdyby tak było, to te słowa rozpoczynające się od litery "L" i  oznaczające Polskę i  Polaków najpierw powinny pojawić się u  Kadłubka oraz u  innych polskich kronikarzy, a  dopiero potem u  zagranicznych.

A niestety, dla naszych naukowych kłamczuchów i  "stety" dla nas Polaków jest zupełnie odwrotnie.

Dlatego uważam, że przywrócenie dobrego imienia Wincentemu Kadłubkowi jest sprawą bardzo ważną dla całego Naszego Narodu.

Słowianie i ukryta historia Polski - Wielka Lechia i jak z błogosławionego biskupa Wincentego Kadłubka mierni naukowcy próbują zrobić głupka (w byłym Imperium Lechitów) WincentyKadlubek.JPG

Twierdzenie o  wymyśleniu Lechów/Lechitów przez Kadłubka jest oczywistym kłamstwem i  manipulacją, ponieważ 100 lat PRZED Wincentym Kadłubkiem słowa Lech użył czeski kronikarz Kosmas, a  słowa Lach ruski kronikarz Nestor.

Jeżeli zaś istnieli Lechowie / Lachowie, to musiał też istnieć ich kraj, czyli Lechia.

Chyba że Lechowie/Lachowie mieszkali od razu w  Reichu Rzymskim, pod zaborami, okupacją Niemców, Sovietów lub w  Unii Europejskiej…

Ewentualnie na emigracji, pracując na przysłowiowym zmywaku.

Tak by niektórzy "polscy historycy" chcieli.

No bo wyobraźcie sobie Czechów bez Czech, Polaków bez Polski, Rusinów bez Rusi, czy X-ów bez X-landii…

Ciężko, co?

Więc i  ci Lechowie/Lachowie ze starych kronik słowiańskich musieli mieć jakiś kraj i  to najpewniej Lechią/Lęhią zwany.

Tak mówi zdrowy rozsądek, ale nie wszyscy go mają.

Nasi "polscy historycy" jakoś taki, wymyślony przez siebie, wybryk natury, czyli naród Lechów bez krainy Lechii akceptują bez mrugnięcia okiem i  z wielką krzywdą dla Polski i  Polaków.

I tu, aby uniknąć nieporozumień, dla moich nowych czytelników podam skróconą definicję Lechii wziętą z  innego mojego tekstu: "Krótka definicja Wielkiej Lechii, czyli naszego prastarego Imperium Lechitów dla początkujących i  zaawansowanych" [3]:

"…Lechia, która ze względu na jej potęgę i  oddziaływanie kulturowe na całą Euroazję i  Afrykę Północną, nazywana jest czasami Wielką Lechią lub Imperium Lechitów, to historyczne, starożytne państwo, czy też, jeżeli ktoś woli inną terminologię, zbiór skonfederowanych ze sobą plemiennych, rodowych słowiańskich tworów prapaństwowych.

Można zamiennie używać obydwu nazw, czyli Państwo i  Konfederacja Plemienno-Rodowa, ponieważ poszczególne składniki tej Konfederacji łączyły się w  różny sposób.

Czasami były sterowane centralnie, a  czasami w  sposób rozproszony.

Przy czym centra, czyli stolice tej Konfederacji Lechickiej, zmieniały swoje położenie w  czasie w  zależności od różnych czynników historyczno-militarno-politycznych.

Poszczególne Rody, Plemiona i  Kraje Lechii łączyły takie więzy jak wspólna mowa, wspólne wierzenia i  zwyczaje oraz podobny system myślenia społecznego i  politycznego.

Twory te, jak i  cała Lechia, nie mają odpowiedników w  dzisiejszym świecie, a  ich opis całościowy nie jest dostępny w  źródłach pisanych i  aby dokonać satysfakcjonującej nas syntezy, trzeba go szukać w  wielu rozproszonych zródłach historycznych.

Dlatego państwa, kraje, czy zorganizowane ludy skonfederowane w  ramach Lechii, a  trochę podobne do greckich polis, będę nazywał w  tym tekście, w  zależności od kontekstu, krajami, ludami, opolami, czy państwami właśnie.
. …" [3]

Wcześniejsze użycie słowa Lech/Lach przez Nestora i  Kosmasa, niż przez naszych kronikarzy, przy okazji całkowicie rozbija inną tezę "historyków polskich", którzy twierdzą, że tylko polscy kronikarze pisali o  Lechii.

A obcy podobno według nich nie pisali…

Było zupełnie inaczej: wielu kronikarzy starożytnych i  średniowiecznych, nie tylko Kosmas i  Nestor, pisało o  Lechii, tylko nazywali ją Hiperboreją, Tartarią, Scytią, Sarmacją, Germanią, Wandalią, Związkiem Lugijskim lub Imperium Hunów, czy Słowian i  Awarów.

To były po prostu alternatywne dawne nazwy Lechii, używane przez pisarzy obcych w  ich językach.

Natomiast kluczowym jest fakt, że polska nazwa tego ludu i  państwa, czyli Lechici i  Lechia nie powstała w  sposób sztuczny w  Polsce, ale była używana przez naszych słowiańskich sąsiadów i  została zapisana WCZEŚNIEJ w  ich kronikach niż w  naszych!!!

Tak więc jeżeli ktoś Wam powie, że Kadłubek to fantasta, a  jego Lechia, to typowe średniowieczne fantazje, mające tylko wzmocnić nasze poczucie wartości, NIE WIERZCIE takiej narracji, bo to właśnie ona jest fałszywa i  promowana dopiero od około 200 lat za pieniądze zaborców Polski.

Kadłubkowa Lechia NIE JEST też mitem założycielskim dynastii Piastów, jak twierdzą naukowcy, chociażby z  tego względu, że państwo Piastów było chrześcijańskie, a  w Lechii panowała Wiara Przyrody i  kiepska byłaby to w  świecie chrześcijańskim reklama dla nich.

Na tej zasadzie przecież chrześcijański Zachód atakował później Jagiełłę, jako ochrzczonego co prawda, ale jednak poganina.

Mówiąc wprost Wielka Lechia była największym ideowym wrogiem państw imperialno-niewolniczych typu Rzym Starożytny, czy Rzymskie Cesarstwo Średniowieczne i  dlatego jest do dzisiaj tak zwalczana również przez chrześcijan.

I przez wszystkich wrogów Polski, w  szczególności przez intelektualistów, automatycznie identyfikujących się z  kulturą Zachodu, a  broń Boże nie z  jakimiś "dzikimi" Słowianami.

Oczywiscie "dzikość" Słowiano-Ariów, to mit, dobrze sterowany właśnie z  kręgów zachodnio-intelektualnych.

Temu mitowi sprzeciwiało się wielu polskich kronikarzy średniowiecznych, a  ponieważ niemieccy i  "polscy" naukowcy za pierwszego z  nich uznali Kadłubka, to huzia na… Wincentego.

Ale to tylko dygresja, nas powinny interesować fakty historyczne.

Aby mieć pewność, że to nie Kadłubek wymyslił Lechię i  Lechitów, podaję daty życia tych trzech kronikarzy:

Nestor (ros. ukr. Нестор), kronikarz ruski, mnich pieczerskiego monasteru w   Kijowie, urodzony około 1050, zmarły około 1114 roku.

Kosmas z  Pragi, to kronikarz urodzony około 1045, a  zmarły 21 października 1125.

Mistrz Wincenty Kadłubek urodził się około 1150 w   Kargowie lub Karwowie, a  zmarł 8 marca 1223 w   Jędrzejowie, a   więc żył i   tworzył po Nestorze i  Kosmasie.

Czy 100 lat różnicy między datami życia tych zagranicznych panów kronikarzy i  Wincentego Kadłubka to za mało, aby zauważyli ją "historycy polscy"?

Czy ci "historycy" nie studiowali matematyki w  szkole podstawowej?

Czy obce jest im odejmowanie liczb czterocyfrowych?

Jestem tu trochę ironiczny i  złośliwy, ale kiedy pomyślę, że przez sztuczną zmianę historii Lęhii / Polski straciliśmy najstarszą i  najważniejszą część Dziejów Naszych Przodków, to inaczej nie mogę.

"Historycy polscy" podkreślają, że Lechia miała być tylko mitem założycielskim Polaków, wymyślonym przez Wincentego Kadłubka, a  nie widzą, że SAMI robią antypolską, PRONIEMIECKĄ, PROZACHODNIĄ, a  takze PROROSYJSKĄ manipulację.

To oni zakłamują historię Lęhii / Polski, a  nie nasi i  obcy średniowieczni i  starożytni kronikarze!

To oni budują mit Germanów, jako Niemców "wiecznie żyjących na ziemiach Polski".

No bo jeżeli słowiańskich Lęhów nie było, to kto tu mieszkał?

Na pewno sąsiedzi, czyli Niemcy albo ich przodkowie, tak zwani Germanie!

Tylko że Germanie, to nazwa rzymska i  postrzymska, obejmująca ludy głównie słowiańskie.

Ale to już inne kłamstwo antysłowiańskiej propagandy o  którym piszę na przykład w  tekście pod tytułem "Germanie" tutaj:

slowianieiukrytahistoriapolski.pl/narody/germanie/index,pl.html

Ta antykadłubkowa manipulacja jest majstersztykiem antypolskiej niemieckiej propagandy i  opiera się na znanym psychologicznym schemacie, który zaleca złodziejowi w  razie niebezpieczeństawa i  wpadki krzyczeć "łapać złodzieja".

A jako złodzieja wskazywać okradzioną osobę.

W ten sposób złodziej odwraca uwagę goniącej go policji od siebie i  zwraca ją na osobę pokrzywdzoną.

A kiedy wszystko się wyjaśni, to on, złodziej jest już w  bezpiecznym miejscu z  łupem.

Taka jest właśnie filozofia pracy "historyków polskich" i  ich mocodawców z  zagranicy.

Mówią, że Błogosławiony Wincenty Kadłubek kłamał, bo w  ten sposób chcą ukryć swoje kłamstwa.

Krzyczą "łapcie kłamcę", bo sami kłamią.

Zarzucają mu używanie propagandy, a  sami są antypolskimi i  proniemieckimi propagandystami.

I Polska, czyli My Wszyscy na tym tracimy.

Są to straty bardzo wymierne, propagandowe, ale też mentalne i  w konsekwencji ekonomiczne.

A Świętej Pamięci błogosławiony, biskup Wincenty Kadłubek nie może się bronić, bo już od dawna nie żyje.

Takie opluwanie polskiego, wyniesionego przecież na ołtarze, czyli kanonizowanego biskupa Krakowa, szczególnie przez historyków katolickich jest szczytem obłudy i  po prostu grzechem wobec Niego i  wobec całego Narodu Polskiego.

Sytuacja jest o  tyle szczególna, że w  tej chwili to właśnie naukowcy zagraniczni, z  najbardziej renomowanych światowych uniwersytetów, najsłynniejsi genetycy i  lingwiści lepiej znają i  opisują prahistorię naszego narodu niż tak zwani "nasi" historycy.

I to ich odkrycia działają podobnie jak udowodnienie, że okradziony był jednak niewinny, a  ten, co krzyczał "łapać złodzieja" jest prawdziwym przestępcą.

Odkrycia archeologów, takie jak pozostałości bitwy nad Dołężą, czy ruin przedmykeńskiej kamiennej twierdzy na Górze Zyndrama również stawiają na głowie dotychczasową narrację mówiącą o  braku państwowości (czyli Imperium Lechitów) na ziemiach Słowian, a  szczególnie na terenach Polski.

Piszę o  tych odkryciach miedzy innymi w  artykułach:

"Dom z   Maszkowic" - slowianieiukrytahistoriapolski.pl/archeologia/znaleziska_archeologiczne/dom_z_maszkowic/index,pl.html
i
"Bitwa nad Dołężą" - slowianieiukrytahistoriapolski.pl/archeologia/znaleziska_archeologiczne/bitwa_nad_doleza/index,pl.html

Żeby stoczyć tak wielką bitwę i  wybudować tak monumentalną twierdzę nasi przodkowie musieli być doskonale zorganizowani, a  nazwanie tej organizacji imperium, na przykład Imperium Lechitów nie jest wcale przesadą.

I tak pada kolejny mit o  prymitywizmie Naszych Przodków.

Czy "historycy polscy" nie rozumieją, że odbierając Polakom w  sposób nieuprawniony ich lechicką historię, niszczą nas propagandowo, a  w konsekwencji również kulturowo, ekonomicznie i  militarnie.

W wyniku wielu takich działań, osłabiających Polskę i  Polaków, poziom polskiej nauki jest w  tej chwili tak niski, że być może rzeczywiście takich prostych rzeczy "polscy naukowcy" już nie rozumieją.

Niska ocena historyczna Polaków obniża nasze morale, a  te negatywne zmiany w  świadomości z  kolei negatywnie wpływają na naszą gospodakę.

Zaś słaba gospodarka, to słaba nauka oraz jeszcze niższa ocena historii Narodu.

I obłędne koło deprecjacji, a  ostatnio nawet depopulacji Naszego Narodu się zamyka.

W tej chwili bardziej jest to pętla niż koło.

Myślę, że już najwyższy czas, aby się z  niej wyrwać.

Dlatego nazywanie błogosławionego biskupa Wincentego Kadłubka, przez niektórych "polskich profesorów" historii, "fantastą" i  osobą, która z  niczego wymyśliła Lechię i   Lechitów jest w  oczywisty sposób zwykłą manipulacją i  kłamstwem naukowym.

Co właśnie przed chwilą udowodniłem podając daty życia trzech najsłynniejszych słowiańskich kronikarzy: Kosmasa, Nestora i  Kadłubka.

Uważam też, że wszyscy Polacy powinni się z  casusem Kadłubka i  jego Lechii dokładnie zapoznać, bo jest to wbrew pozorom bardzo ważna sprawa dla naszej świadomości narodowej.

A Lechowie-Lachowie i  ich kraj Lechia jak najbardziej istniał i  był potwierdzony w   licznych źródłach historycznych.

Owszem, tych źródeł jest w  tej chwili stosunkowo mało, bo były niszczone i  palone, jak dzieła Jana Długosza za panowania jezuity, Zygmunta III Wazy, ale część z  nich jednak na szczęście przetrwała.

Zygmunt III Waza został do Polski przysłany z  misją niszczenia tego dość jeszcze wolnościowego i  pełnego tolerancji kraju.

Kraju, to mało powiedziane, Rzeczpospolita, podobnie jak wcześniej Wielka Lechia, była europejską potęgą.

Było to państwo nieagresywne oraz mlekiem i  miodem płynące.

Można śmiało powiedzieć, że I  Rzeczpospolita upadła w  wyniku wrogiej nam polityki dynastii Wazów.

Czy wiecie, że na przykład, w  czasie szweckiego Potopu, sprowokowanego przez kardynała w  latach 1646–1648, a  potem niestety króla Polski Jana II Kazimierza, Polska poniosła procentowo większe straty niż w  czasie całej II Wojny Światowej?

Bo kardynałowi-królowi zachciało się romansować z  żoną Hieronima Radziejowskiego, a  potem, kiedy ten odkrył zdradę, fałszywie oskarżać go i  robić z  niego przestępcę.

Ten kardynalsko-królewski zdrajca i  przestępca chciał Radziejowskiego po prostu z  zemsty zabić.

Szlachta stanęła po stronie prawdy i  dlatego w  czasie Potopu Szwedzi mieli ją po swojej stronie.

Historia opisana przez Sienkiewicza w  Potopie jest piękna, ale historycznie rzecz biorąc to bajka.

Szlachta w  Ujściu w  1655 roku przeszła na stronę Karola Gustawa, bo uważała, że ten, jako Król Polski, jest mniejszym złem dla naszego kraju.

I co najważniejsze chyba niestety miała rację.

I tak się działo w  całej Rzeczypospolitej.

I nie była to zdrada szlachty, tylko wybór między dżumą i  cholerą.

Nie muszę dodawać, że obrażanie polskiej szlachty, to ulubiony sport "polnische Historikerów".

Zamiast za upadek Rzeczpospolitej oskarżać zewnętrzną agenturę, zrzucają oni nagminnie winę na nasze elity.

Ale wracajmy do kronik i  do Jana Długosza.

Dzieło Długosza przetrwało palenie na stosie przez założyciela tej antypolskiej dynastii tylko w  jednym egzemplarzu poza granicami kraju!!!

Gdyby nie ten przypadek, to nie wiedzielibyśmy nie tylko o  wspaniałości Lechii, ale nawet o   rozmiarach i  przebiegu bitwy pod Grunwaldem!!!

A ile takich wspaniałych kronik udało się tym jezuickim i  proniemieckim antypolakom zniszczyć?

Teraz zaś ich kontynuatorzy twierdzą bezczelnie, że Lechii nie było, bo mało jest dowodów, które zresztą wcześniej ich poprzednicy zniszczyli.

Następny problem to kwestionowanie przez miernych polskich naukowców wiarygodności wybitnego przecież intelektualisty, jakim niewątpliwie był Kadłubek.

Tego Wam "polscy naukowcy" nie powiedzą, ale Mistrz Kadłubek był prawdopodobnie najwybitniejszym intelektualistą w  pierwszych wiekach istnienia Polski.

Był też znany w  całej chrześcijańskiej Europie.

Był nie tylko mistrzem łaciny, kronikarstwa i  innych nauk, ale też biskupem Krakowa, czyli kimś w  rodzaju premiera Polski.

Jego łacina była tak dobra, że przez następnych 7 wieków cała polska młodzież uczyła się tego języka z  jego tekstów.

Tak były dobre.

Więc jakim cudem profesorskie miernoty z  polskich uczelni, które bardzo rzadko i  z trudem mieszczą się w  pierwszej 500 najlepszych uczelni świata mogą w  ogóle oceniać takiego Człowieka?

Jakim prawem?

Jakim prawem kłamiąc w  żywe oczy odbierają dobre imię człowiekowi, który już nie żyje i  nie może się bronić?

Ale to nie wszystko.

Otóż zabierając dobre imię najwybitniejszemu znanemu nam polskiemu naukowcowi okresu rozbicia dzielnicowego i  początków Polski starają się też upodlić nas, wszystkich Polaków.

Podtrzymują w  ten sposób dogmat mówiący, że żaden Polak nie może być człowiekiem wybitnym, że musi mieć jakąś skazę.

Wpisują się w  narrację polskojęzycznych, ale obcokapitałowych mediów, które epatują się (pol. podniecają się) ciągle tym, że Polacy "bardziej tępili Żydów, niż ich chronili", że "mogli zrobić wiecej", że organizowali jakieś "polskie obozy koncentracyjne" i  tym podobne brednie.

Kłamstwo antyKadłubkowe jest tylko częścią szerzej zakrojonej akcji.

Wrogom naszego narodu i  ogłupionym "polskim elitom" nie wystarcza eliminacja polskich prawdziwych elit w  Katyniu oraz za okupacji niemieckiej i  sowieckiej.

Oni chcą tępić i  oczerniać wszystkich Polaków, także tych średniowiecznych, abyśmy nie mieli ŻADNYCH POZYTYWNYCH WZORCÓW.

Tak jak oczerniali Żołnierzy Armii Krajowej, Narodowyck Sił Zbrojnych i  Żołnierzy Niezłomnych.

Czytałem życiorysy Kadłubka i  żadnych skaz u  niego nie widzę.

A jednak jest na niego ciągła nagonka, jakby był co najmniej Żołnierzem Wyklętym.

Wykląć Go nie mogą, bo został wyniesiony na ołtarze i  byłaby to kościelna kompromitacja, ale pdgryzać Go te małe naukowe tchórzliwe podłe i  niedouczone gryzonie ciągle próbują.

Wiele jego tez, na przykład o  walkach Lechitów z  Celtami w  IV wieku p.n.e., znajduje poparcie w  archeologii i  w innych źródłach historycznych.

Co więcej, bez jego bardzo logicznych wyjaśnień ten okres historii byłby dużo mniej zrozumiały.

Jedyną "wadą" jego opisu wojen z  Gallami (Celtami) jest to, że nasi wygrali z  nimi, czyli z  Zachodem, a  nawet wygląda na to, że przy okazji uwolnili Rzym zaatakowany wówczas przez Celtów.

Bo, jak podają inne źródła, Celtowie pod wpływem wieści o  ataku z  Północy musieli odstąpić od prawie już zdobytego Rzymu.

A to jest dla propagandy Zachodu niedopuszczalne!

Przecież prymitywni Słowianie nie mogą być lepsi od Celtów, czy tym bardziej Rzymian :-)

Celtów według propagandy Zachodu mogli pokonać TYLKO Rzymianie!

Innej ewentualności taki prozachodni intelektualista nie może sobie wyobrazić.

Tak go wychowali na "polskim" uniwersytecie.

Jak widać nasi, zaczadzeni Zachodem naukowcy, wolą prozachodnie kłamstwa niż Lechicką i  Kadłubkową Prawdę.

Proszę też zauważyć, że jeżeli naukowcowi zarzucimy oszustwo naukowe, to jest on w  zasadzie spalony na gruncie nauki.

I w  ten sposób skompromitowano naszego biskupa Kadłubka.

Więc ja stawiam tezę odwrotną i  mówię, że to właśnie wszyscy polscy historycy, którzy kłamią o  Kadłubku wbrew faktom, są niekompetentni, że nie są w  ogóle naukowcami.

I należy im te synekury akademickie odebrać.

To by ich najbardziej dotknęło, bo oni nie żyją dla Prawdy i  Narodu, tylko dla grantów zagranicznych i  KASY.

Nie zasługują ani na pieniądze brane z  naszych podatków, ani na tytuły naukowe.

I jak się teraz czujecie drodzy polscy profesorowie i  naukowcy?

Przykro jest być oczernianym, co?

To pomyślcie jak czułby się Kadłubek, gdyby żył i  jak się czują jego spadkobiercy, czyli cały Naród Polski.

A przy tym ja Was wcale nie oczerniam, tylko podaję proste i  oczywiste fakty historyczne.

Jak widać atak na Mistrza Kadłubka jest zwykłą antypolską sztuczką propagandową, a  nie prawdą obiektywną.

Jest to element antypolskiej propagandy, która zaczęła się dopiero w  okresie zaborów, bo wcześniej ludzi krytykujących Kadłubka po prostu by wyśmiano.

Taka teza mogła powstać i  utrzymać się tylko pod lufami karabinów zaborców, hitlerowskich Niemców, Sowietów i  może być kontynuowana tylko pod wpływem propagandy dzisiejszych światowych totalitarystów.

Następny antyKadłubkowy argument, którego używają "polscy profesorowie" jest taki, że ponieważ wszyscy średniowieczni kronikarze konfabulowali, to On też "na pewno" tak robił.

Nie zauważają oni, że Polska i  Polacy różnią się od innych narodów.

I to znacznie.

Schemat myślowy mówiący, że jak inni coś robili, "to Polacy na pewno też" jest mylny, co udowodnię klasycznym już cytatem z  Mariusza Agnosiewicza:

"… W  istocie ten ostatni schemat myślenia to jeden z  najgorszych raków metodologicznych, które od lat toczą polską historię. Skoro nie wiemy jak w  Polsce było, ale wiemy jak było w  Czechach czy w  Niemczech to należy przyjąć, że i  u nas podobnie było. Nasza historia jest w  istocie najlepszym świadectwem dlaczego nigdy nie należy rozumować o  Polsce na podstawie tego, co było choćby u  naszych najbliższych sąsiadów. Kiedy wszyscy palili czarownice, u  nas ich nie palono. Kiedy wszyscy przeganiali Żydów, Polska ich przygarniała. Wszyscy jeździli na krucjaty przeciw niewiernym. Polska promowała koncepcję, że niewierny też człowiek i  ma prawo do spokoju. Kiedy wszyscy toczyli wojny religijne, w  Polsce rozkwitła bujna tolerancja religijna. Kiedy wszyscy kolaborowali z  nazistami, Polacy nie stworzyli formacji kolaboracyjnych. Itd. etc. Polska jest inna od sąsiadów. I  to w  ten specyficzny sposób inna, że często nie działy się u  nas akurat rzeczy powszechne w  Europie. Dlatego właśnie uważam rozumowanie „a bo u  innych tak było" za jeden z  największych grzechów metodologicznych historyków. Argumentem tym można się podeprzeć jedynie gdy mamy konkretne przesłanki, że coś u  nas miało miejsce. …" [1]

Tak panowie profesorowie, doktorowie, redaktorowie i  autorowie "polskich publikacji".

Przestańcie w  końcu kłamać o  Polsce i  Lechii.

A zacząć możecie od publicznego przeproszenia błogosławionego biskupa, Mistrza i  magistra Wincentego Kadłubka.

Istnieje też hipoteza, moim zdaniem będąca oczywistością, że pisanie o  Lechach i  Lechii przez Kadłubka było celową dywersją antykościelną i  antycesarską, a  więc również antyniemiecką.

Dywersją nie tylko "anty", ale przezde wszystkim PRO polską, PRO słowiańską i  PRO lechicką.

Biskup Wincenty Kadłubek jako Konrad Wallenrod?

A dlaczego nie?

Jego nazwisko zdradza przecież, że nie pochodził z  elit i  w młodości na pewno miał kontakty z  ludowym przekazem naszej lechickiej historii.

Potem, jako wybitny naukowiec, czytał też na pewno stare, zakazane, niszczone przez kler i  zaginine potem kroniki.

A jako wybitny intelektualista, prawdopodobnie bliski znajomy papieża, kanonik, a  potem nawet biskup miał przecież do takich zakazanych tekstów pełny dostęp.

Dlatego kiedy oceniacie jego prawdomówność, to pamiętajcie, że miał dostęp do Źródeł, o  których dawnym istnieniu my, współcześni nie mamy nawet pojęcia.

Wiemy na przykład, że jego cytaty z  listów Arystotelesa do Aleksandra Macedońskiego, potwierdzające jego walki z  Lechitami, były też opisywane w  innych poważnych i  powszechnie akceptowanych źródłach historycznych, a  potem "zaginęły", jak większość tekstów związanych z  Lechią.

Takich tekstów średniowieczni skrybowie nie kopiowali, bo były zakazane przez Kościół, więc "zaginęły".

Ponieważ Kadłubek nie mógł o  Lechii pisać wprost, bo Cesarz i  Papież tego zabraniali, pod karą dożywotniego zesłania do zakonu, czy nawet śmierci, to wplótł on te słowa w  dialogi dwóch Dostojnych Mężów, których "tylko cytował".

Tak więc to nie Kadłubek, ale biskup wrocławski Jan i  biskup krakowski Mateusz byli według niego autorami tych Lechickich słów…

Ważną okolicznością jest też to, że Kadłubek w  swoim dziele nazwy Lechia użył tylko raz w  zdaniu: "…Tak przeto Kazimierz został monarchą Lechii" (łac. "...monarchus totius Lechiae").

Często natomiast używał słowa Lechici.

To też świadczy o  jego sprycie, bo przekazał potomnym informację, można powiedzieć aluzję, o  niegdysiejszym istnieniu Lechii, ale tak tylko mimochodem, żeby nikt nie mógł mieć do niego o  to pretensji.

I jest to kolejny dowód na to, że słowo Lechowie / Lachowie / Lechici było w  czasach Kosmasa, Nestora i  Kadłubka na ziemiach słowiańskich POWSZECHNIE używane.

Natomiast istnienie Lechii już się skończyło, a  nazywanie tym mianem Polski było już trochę przestarzałe i  nie do końca dokładne.

Bo Wielka Lechia była przecież krajem dużo większym od średniowiecznej Polski.

Wszystko to świadczy o  niezwykłej inteligencji biskupa Kadłubka.

I jest to powód dla którego Kościół i  katoliccy naukowcy pozornie Go podziwiają, a  tak naprawdę oczerniają Go ile mogą.

Mszczą się na Nim za Jego nieposłuszeństwo kościelne i  cesarskie, za typowe dla Lechów i  Polaków poczucie wolności i  spryt iście Lestkowy.

Kim był sprytny lisek-Lestek przypominam za Wikipedią:

"… Według Kadłubka po śmierci królowej Wandy kraj Lechitów został najechany przez Aleksandra Wielkiego[1]. Wojska macedońskie wkroczyły do Polski od strony Moraw, zajmując Małopolskę i  Śląsk. Ostatecznie Aleksander miał zostać pokonany w  bitwie pod górą[2], kiedy to Lechici za namową pewnego złotnika przygotowali zasadzkę na Macedończyków, zwabiając ich doń wyrzeźbionymi z  drewna figurami rycerzy udającymi wojsko. Gdy pokonany Aleksander wycofał się z  kraju Polan, złotnik został obwołany królem i  otrzymał imię Lestek, co znaczy przebiegły. …" [2]

I tu historycy polscy mają następną okazję do naśmiewania się z  Kadłubka.

No bo jak to: tacy prymitywni przodkowie Polaków mieliby pokonać samego Aleksandra Wielkiego, czy też jednego z  jego dowódców?

To się w  ich prymitywnych naukowych głowach nie mieści.

Przecież Aleksander był z  Zachodu i  według zakompleksionych polskich naukowców musiał był lepszy :-)

A tymczasem wszystko było inaczej:

Po pierwsze Aleksander Macedoński, jak sama nazwa wskazuje, był Słowianinem, a  nie Grekiem.

Po drugie rzeczywiście jego wojska nie zajęły nigdy na stałe Północy, gdzie była Lechia i  gdzie mieszkali Lechici.

Jeżeli był taki Wielki, to dlaczego na kierunku pónocnym nie miał sukcesów?

Mistrz Kadłubek potrafił to wytłumaczyć, a  tak zwani naukowcy muszą milczeć, albo tłumaczyć, że na naszych ziemiach nic nie było i  Aleksander nie miał co zdobywać.

Tylko, że najnowsze odkrycia archeologii mówią coś innego.

Żadnych tak zwanych "pustek osadniczych" na terenach Polski i  Lechii wtedy nie było.

Te pustki, to tylko mit niemieckiej propagandy.

Poza tym, jeżeli nasze ziemie miałyby być puste, czy słabo zasiedlone, to tym łatwiej powinno być je zdobyć, szczególnie komuś tak Wielkiemu…

I po trzecie wreszcie Aleksander w  czasie swoich podbojów na Wschodzie szeroko wykorzystywał sprzymierzone z  nim wojska słowiańsko-aryjskie.

Ale o  tym cicho sza!!! w  świecie naukowym, że zacytuję klasyka.

Przecież Scytowie, Słowianie, Ariowie według Zachodu i  "polskich" naukowców nie mogli odnosić zwycięstw nad wartościowymi przeciwnikami.

Nawet dzisiaj tak zwani "Grecy" współcześni zabraniają macedońskim Słowianom użycia ich rodowego miana MACEDONIA.

A tymczasem według badań genetyków z  całego świata, to Grecy są mieszanką ludów, głównie pochodzenia afrykańskiego, a  my Słowianie, a  szczególnie Polacy mamy niezaprzeczoną ciągłość genetyczną sięgajacą 8-10 tysięcy lat wstecz!

Więc współcześni Grecy niewiele mają wspólnego z  Achajami i  Grecją starożytną, a  mimo to próbują podgryzać słowiańskich Macedończyków, jak "nasi" naukowcy Kadłubka.

Na koniec dodam, że Mistrz Kadłubek, po rezygnacji z  funkcji biskupa krakowskiego, zakończył życie w  klasztorze jędrzejowskim.

W tych czasach kończyło się życie w  klasztorze albo dobrowolnie, albo za jakieś antycesarskie czy antypapieskie przewinienie.

W średniowieczu biskupa nie wolno było zabić nawet cesarzowi, czy papieżowi.

Za karę zsyłano takiego "biskupo-przestępcę" do … klasztoru właśnie.

Poza tym nie znam dokładnych statystyk, ale wiem, że fucha biskupia była tak atrakcyjna politycznie i  materialnie, że niewielu biskupów abdykowało dobrowolnie.

Jeżeli już, to przeważnie do takiej decyzji byli zmuszani.

Mogło też tak być, że nasz bohater poszedł do klasztoru, aby mieć więcej czasu na pisanie kronik.

Może nie zgadzał się z  czymś w  polityce Państwa Krakowskiego?

Tego dokładnie nie wiemy, ale hipoteza dożywotnego zesłania do klasztoru wydaje się mi najbardziej prawdopodobna.

I taka jest prawda o  Mistrzu błogosławionym biskupie Wincentym Kadłubku

I taka o  nim moja Pieśń Pochwalna i  Dziękczynna!

Swoim tekstem "Kronika Polska", a  przede wszystkim dokładnością zawartych w  nim informacji oraz swoim udziałem w  najwyższych sferach kościelnych i  państwowych spowodował, że nasza Prawdziwa Historia wraca powoli do naszej świadomości.

Tym artykułem chciałbym przywrócić chociaż jednemu Polakowi jego dobre imię, które stracił z  powodów politycznych.

A naukowców proszę, żeby się nie obrażali za błędy swoich poprzedników, tylko zawinęli rękawy i  zabrali się do odkłamywania naszej historii.

Wielu z  nich już to robi, proszę zobaczyć przykładowo na linki do moich artykułów i  filmów:

"Wielka Lechia oraz Wielka Styczniowa Zmiana narracji naukowców polskich w  kwestii Słowian i  Polaków" [4]
slowianieiukrytahistoriapolski.pl/historia_lechii/zmiana_narracji_naukowc%C3%B3w_pl/wl_oraz_wielka_zmiana_narracji/index,pl.html

"Wielka Lechia oraz Wielka Styczniowa, Roku 2019, Zmiana narracji naukowców polskich w   kwestii Słowian, Turbosłowian i  Polski - film MarianNosalTV" [5]


"Wielka Lechia i  dzień, w  którym archeolodzy polscy uznali istnienie Imperium Lechitów" [6]


, czy:

"Dzień, w   Którym Profesorowie Polscy Przeszli na Stronę Turbo-Słowian" [7]
slowianieiukrytahistoriapolski.pl/historia_polski/dzien_w_ktorym_profesorowie/index,pl.html

Mam nadzieję, że ten tekst będziecie wysyłać w  szerokie przestworza Internetu oraz zachowacie jego kopie na wypadek ponownego zaostrzenia cenzury.

Mistrz Wincenty oraz inni średniowieczni polscy kronikarze, o  których tu nie zdążyłem wspomnieć, naprawdę na to zasługuje.

My wszyscy też.

Pisał prawdę, a  przy tym jemu, jako pierwszemu w  Polsce, udało się przekazać te informacje dla potomnych zupełnie oficjalnie.

Bez palenia na stosie i  tym podobnych operacji, jakim uległo na przykład Dzieło kanonika Wiślickiego, wychowawcy synów królewskich i  mianowanego na arcybiskupa Lwowa, Jana Długosza.

Oj niełatwo było i  jest głosić prawdę!

Dlatego jeszcze raz głośmy chwałę Mistrza Kadłubka, sprytnego Lestka i  Wielkiego Naukowca.

Marian Nosal
Warszawa, 1 XI 2019 roku
Napisane w  Dzień Zmarłych, w  Święto Naszych Dziadów i  Bab, z  podziękowaniem dla błogosławionego Wincentego Kadłubka za jego patriotyzm i  pracę

Literatura:
1) Mariusz Agnosiewicz
Slav czyli slave. O  tym jak najbardziej wolnościowy lud dał nazwę niewolnikom
www.racjonalista.pl/kk.php/s,10137
2) Wikipedia Wolna Encyklopedia
Leszko I
pl.wikipedia.org/wiki/Leszko_I
3) Marian Nosal
Krótka definicja Wielkiej Lechii, czyli naszego prastarego Imperium Lechitów dla początkujących i  zaawansowanych
slowianieiukrytahistoriapolski.pl/historia_lechii/krotka_definicja_wielkiej_lechii/index,pl.html
4) Marian Nosal
Wielka Lechia oraz Wielka Styczniowa Zmiana narracji naukowców polskich w  kwestii Słowian i  Polaków
slowianieiukrytahistoriapolski.pl/historia_lechii/zmiana_narracji_naukowc%C3%B3w_pl/wl_oraz_wielka_zmiana_narracji/index,pl.html
5) Marian Nosal
Wielka Lechia oraz Wielka Styczniowa, Roku 2019, Zmiana narracji naukowców polskich w   kwestii Słowian, Turbosłowian i  Polski - film MarianNosalTV


6) Marian Nosal
Wielka Lechia i  dzień, w  którym archeolodzy polscy uznali istnienie Imperium Lechitów

7) Marian Nosal
Dzień, w   Którym Profesorowie Polscy Przeszli na Stronę Turbo-Słowian
slowianieiukrytahistoriapolski.pl/historia_polski/dzien_w_ktorym_profesorowie/index,pl.html

zobacz: