Słowianie i ukryta historia Polski

   wersja do druku 
Strona glówna » Ekonomia » Klasyczny europejski paradoks polsko-niemiecko-żydowski 
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o Słowianach i ukrytej historii Polski, podaj swój email:

M E N U:

Klasyczny europejski ekonomiczny paradoks polsko-niemiecko-żydowski

Ten tekst dotyczy mojego postu na Facebooku z  29 stycznia 2015 roku, po ujawnieniu tajnej notatki ambasadora USA w   Polsce. Nie tak dawno temu i  ciągle aktualne. Piszę o  rzekomej finansowej odpowiedzialności Polaków za niemiecką grabież na Żydach polskich. Również o  "odpowiedzialności" współczesnych Żydów, obywateli III RP, za grabież popełnioną na ich własnych przodkach. Czyli: "witamy w  świecie w  krórym ofiara musi zapłacić katowi". Podaję wiele przykładów bohaterskich i  pozytywnych zachowań Polaków w  czasie II Wojny Światowej. A  na końcu o  tym, komu może najbardziej zależeć na nieporozumieniach i  wojnach między narodami. Artykuł jest bardzo osobisty, bo nasze losy i  losy naszych bliskich są dla nas czymś bardzo osobistym.

Lew na ścianie frontowej synagogi w Dąbrowie Tarnowskiej.<br />
Na własny użytek nazywam go Lwem Syjonu.<br />
Ma też bliźniaka odwróconego w drugą stronę.<br />
Znam go od dziecka, bo w latach 60-tych, po drodze do szkoły, zaglądałem do zamkniętej i niszczejącej wówczas synagogi.<br />
Brakowało mi tam mężczyzn w chałatach i kobiet w babińcu.<br />
Wyobrażałem sobie, co oni czuli i jak mogli wyglądać?<br />
Wtedy nie wiedziałem jeszcze dokładnie, jak losy mojej rodziny i sąsiadów były z nimi związane. Fot. MN
Lew na ścianie frontowej synagogi w Dąbrowie Tarnowskiej.
Na własny użytek nazywam go Lwem Syjonu.
Ma też bliźniaka odwróconego w drugą stronę.
Znam go od dziecka, bo w latach 60-tych, po drodze do szkoły, zaglądałem do zamkniętej i niszczejącej wówczas synagogi.
Brakowało mi tam mężczyzn w chałatach i kobiet w babińcu.
Wyobrażałem sobie, co oni czuli i jak mogli wyglądać?
Wtedy nie wiedziałem jeszcze dokładnie, jak losy mojej rodziny i sąsiadów były z nimi związane. Fot. MN

Europa jest tyglem ludów i  narodów.

Pewnych sytuacji nawet my sami, Europejczycy nie bardzo możemy zrozumieć.

Mój post zaczynał się tak:

"No to dali popalić: zdrajcy Komorowski i  Tusk postanowili sprzedać nasze lasy, żeby spłacić pewnym organizacjom żydowskim straty, które ponieśli obywatele polscy żydowskiego pochodzenia w  wyniku rabunku przeprowadzonego przez Niemców…"

Bo próba nieuprawnionego, nielegalnego przekazania naszego majątku narodowego jest chyba zdradą, a  może nie nadążam i  mylę się?

A może zdrada występuje tylko w  sferze wojskowej, a  w ekonomii i  w propagandzie, to już nie?

Spłacenie tych odszkodowań byłoby przecież zdradą, również na poziomie propagandowym, zwykłym przyznaniem się do winy, której nie było.

Synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej. Pięknie odrestaurowana przez miejscowe społeczeństwo i UE, czyli też przez nas. Fot. MN
Synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej. Pięknie odrestaurowana przez miejscowe społeczeństwo i UE, czyli też przez nas. Fot. MN

Polacy pomagali zagrożonym Żydom.

Znam te sytuacje z  opowiadań wielu osób, ale szczególnie z  relacji sąsiadki, pani Marii Bomby, z  domu Kostka, żony mojego ojca chrzestnego Zygmunta Bomby oraz z  relacji moich rodziców.

Trzyosobowa wówczas rodzina Kostków, mieszkająca w  naszej wsi, o  pięknej nazwie Morzychna, uratowała osiem osób (!!!) narodowości żydowskiej!

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Było to pod koniec wojny i  ci Żydzi nie mieli już żadnych pieniędzy, aby składać się na jedzenie.

Mieszkali w  schowku, w  stodole, ale czasami wychodzili z  niej, aby załatwić jakieś sprawy.

Bawiłem się koło tej stodoły w  dzieciństwie, pokazano mi też miejsce, w  którym państwo Kostkowie wybudowali schowek dla przechowywania Żydów.

Sąsiedzi wiedzieli o  całej sprawie , ale NIKT do Niemców nie doniósł.

Groziło to oczywiście wybiciem przez Niemców całej wsi, w  której potem spędziłem dzieciństwo i  młodość.

W dzisiejszej propagandzie przedstawia się wszystkich Polaków, a  szczególnie tych przedwojennych, biednych, niewykształconych i  ze wsi, jako prymitywów.

To ja bym życzył tym autorom antypolskiej propagandy takiej kultury życia i  moralności, jaką mieli ci ludzie.

Jak przeliczyć na pieniądze bohaterstwo tych ludzi, Józefy i  Ignacego Kostków, którzy w  zamian otrzymali tylko medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata i  to dopiero w  1995 roku.

Jakieś 30 lat po swojej śmierci.

A ponieważ artykuł ten publikuję na stronie historycznej, to muszę wspomnieć, że nazwa naszej wsi: Morzychna pochodzi od umorzenia, czyli wygłodzenia w  niej oblężonych Szwedów, naszych okupantów z  czasów Potopu.

Na zasadzie przeciwieństwa można powiedzieć, że mieszkańcy naszej wsi nie dopuścili do umorzenia Żydów przez Niemców w  czasie II Wojny Światowej.

Żywili ich i  dali schronienie.

Dyplom instytutu Jad Waszem ( יד ושם).<br />
Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu przyznał go moim sąsiadom z dzieciństwa, Józefie i Ignacemu Kostkom za uratowanie ośmiu obywateli polskich narodowości żydowskiej.<br />
Czyli po prostu za uratowanie ludzi, których inni ludzie, tym razem narodowości niemieckiej, obrabowali, a potem chcieli zabić. Fot. MN
Dyplom instytutu Jad Waszem ( יד ושם).
Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu przyznał go moim sąsiadom z dzieciństwa, Józefie i Ignacemu Kostkom za uratowanie ośmiu obywateli polskich narodowości żydowskiej.
Czyli po prostu za uratowanie ludzi, których inni ludzie, tym razem narodowości niemieckiej, obrabowali, a potem chcieli zabić. Fot. MN

Moja rodzina z  obydwu stron (wszyscy dziadkowie, ciotki, wujkowie i  moi rodzice, w  sumie około 20 osób) oraz wszyscy sąsiedzi, bo bez nich by się nie udało, ryzykowali życie ratując Żydów zagrożonych Zagładą.

Ukrywali ich, dawali im ostatnie jedzenie, a  jak mówili rodzice w  domu nie przelewało się i  żyli na granicy głodu.

Oczywiście nic za to nie dostali, oprócz wielkiej wdzięczności jednej z  ocalonych, która po wojnie została w  Polsce i  była nadal prawie członkiem rodziny.

O przepraszam, dostali jeszcze "wdzięczność" w  postaci książki Jana Grabowskiego pod tytułem "JUDENJAGD. Polowanie na Żydów 1942-1945. Studium dziejów pewnego powiatu".

W książce tej Grabowski (a w  zasadzie Grabowski vel Abrahamer, jak napisał mi znany historyk Leszek Żebrowski) szkaluje ludność powiatu Dąbrowsko-Tarnowskiego.

Tak się składa, że chodzi tutaj o  powiat w  którym się wychowałem i  dobrze wiem, co się tam działo.

Autor twierdzi, że Polacy "polowali na Żydów", nawet bez niemieckiej inspiracji.

A na jego niezwykle krótkiej liście pomagających Polaków i  ocalonych Żydów oczywiście brak nazwisk państwa Kostków, ich córki Marii Bomba i  mojej rodziny.

A przecież obowiązkiem Grabowskiego, jako historyka, było odnalezienie tych danych w  instytucie Jad Waszem, w  Izraelu oraz przeprowadzenie badań na miejscu.

Jan Grabowski vel Abrahamer twierdzi też, że robił jakiś wywiad na miejscu, ale jakoś "pechowo" trafiał głównie na antysemitów.

Tak się miło składa, że z  synami jedynej chyba rodziny polskiej, którą Grabowski mocno chwali, za pomoc Żydom, siedziałem w  jednej ławce w  szkole podstawowej.

To znaczy z  jednym z  nich, ale trzy lata byłem z  obydwoma w  jednej klasie.

Wtedy nic nie wiedziałem o  tym, że z  tak wspaniałej rodziny pochodzą.

Ale kolegowałem się z  nimi i  czułem tę dobroć od nich płynącą.

A jeden z  głównych adwersarzy Grabowskiego, chyba nawet najważniejszy jego adwersarz, znany historyk polsko-niemiecki, profesor Bogdan Musiał, urodził się w  mojej wiosce dwa lata po moim urodzeniu.

Tak to bywa…, świat jest mały.

Profesora Bogdana Musiała, na dodatek, poznałem dzięki Leszkowi Żebrowskiemu.

Dopiero potem wyjaśniło się, że profesor Bogdan Musiał pierwsze pięć lat życia przeżył w  naszej malutkiej wsi i  dopiero potem wyprowadził się do sąsiedniej wsi - Wielopola.

I dlatego nie pamiętam go z  dzieciństwa.

Z powodu tych licznych związków rodzinnych i  sąsiedzkich sprawę oskażania Polaków i  żądania spłat od Polski traktuję bardzo osobiście.

I teraz ja, potomek moich bohaterskich dziadków, oraz w  sumie już chyba 50-osobowa moja szeroka rodzina, plus rodziny sąsiadów, mamy płacić, jako obywatele RP, jakimś podejrzanym organizacjom, które nic z  tym w  czasie wojny nie miały wspólnego?

Czy te organizacje żydowskie pokazały jakieś dokumenty mówiące, ile ze swojego bogactwa przeznaczały na pomoc w  czasie wojny?

Czy ich przywódcy głodowali, żeby wspomóc swoich braci w  nieszczęsciu, czy też bawili się w  Ameryce, jak to opisuje Mary Berg w  swoim pamiętniku?

Zachód nie chciał pomóc w  ratowaniu polskich Żydów.

Prawdopodobnie dlatego, że polscy Żydzi byli biedni, pobożni, w  80 % nie mówili po polsku, ani innymi europejskimi językami, tylko swoim "dziwacznym" jidysz, a  przede wszystkim dlatego, że byli z  Polski.

Bo co takiego bogatego bankiera z  Zachodu może obchodzić ubogi Mosiek, czy Icek ze Polski?

Mogli uratować się tylko ci z  nich, którzy choć trochę mówili po polsku i  chcieli kontaktować się z  polskimi sąsiadami.

Prezydent USA, niejaki Roosevelt w  rozmowie z  polskim emisariuszem Karskim w  ogóle nie był zainteresowany losem ofiar obozów koncentracyjnych.

Alianci odmówili nawet zbombardowania ramp w  Oświecimiu, na których wyładowywano ofiary, aby zatrzymać lub zwolnić proces Zagłady.

A jeżeli jacyś Polacy pomagali za nich, to dlaczego mają teraz za to płacić w  formie odszkodowań?

Czy jacyś żydowscy komandosi lądowali w  Polsce, aby brawurowym wejściem dostać się do Auschwitz i  w ten sposób spróbować pomóc ratować ofiary?

Tak zrobił rotmistrz Pilecki i  jego rodzina już za to zapłaciła utratą ojca rodziny i  strachem, a  nasi politycy chcą, żeby jeszcze raz zapłaciła, tym razem pieniędzmi.

Wnętrze synagogi w Dąbrowie Tarnowskiej. Tu modlili się Żydzi z naszego powiatu. W głębi zwraca uwagę piękny piętrowy babiniec. Fot. MN
Wnętrze synagogi w Dąbrowie Tarnowskiej. Tu modlili się Żydzi z naszego powiatu. W głębi zwraca uwagę piękny piętrowy babiniec. Fot. MN

A co z  Żydami, obywatelami III RP?

Chyba połowa moich bliższych znajomych ma jakieś korzenie żydowskie.

I co z  nimi?

Czy też powinni zapłacić, w  ramach odszkodowań, za to, że zostali w  Polsce, a  nie wybrali "wyższej" kultury Zachodu, albo Izraela jako miejsca zamieszkania?

Czy ta Żydówka, Hanna Sztyglic i  jej brat, uratowani przez moją rodzinę też mają płacić odszkodowania, dlaczego???

Czy oni coś ukradli?

Wydaje mi się, że to oni zostali obrabowani przez Niemców i  Austriaków, a  ich rodziny zamordowane.

Oprócz tego stracili całą młodość, bo musieli żyć w  ukryciu i  w potwornym stresie.

Dlaczego obrabowani polscy Żydzi i  ich potomkowie mają płacić odszkodowania, jako obywatele III RP?

Jak widać żądania odszkodowań od Polski poparte również przez Izbę Lordów i  senat USA, są pomysłem typowo antypolskim.

A konkretnie skierowanym przeciwko Państwu Polskiemu i  jego polskiem i  żydowskim obywatelom.

Czy dlatego, że było to jedyne państwo, które nie chciało współpracować z  Niemcami, a  swoich żydowskich obywateli chroniło najlepiej w  Europie?

Czy ma to być kara za wzorową postawę moralną?

Może Rząd Światowy nie lubi moralnych Polaków, tak jak nie lubił biednych i  pobożnych Żydów Polskich i  dlatego pozwolił ich wybić?

Spłata "odszkodowań" byłaby po pierwsze nielegalna, bo ani spłacajacy, ani spłatobiorca nie są właściwi.

Po drugie spłata ta byłaby rodzajem wspierania winnych tej zbrodni Niemców i  Austriaków.

A to przecież Niemcy użyli zrabowane zasoby do prowadzenia wojny, zwalczania polskiej partyzantki AK, wyłapywania pozostałych Żydów i  dalszego ich rabunku, a  przede wszystkim do wzmocnienia gospodarki Niemiec do wojny z  Aliantami!!!

Po wojnie żyli sobie z  nich w  Argentynie i  w innych państwach Ameryki Południowej tacy zbrodniarze niemieccy, jak dr  Mengele, Eichmann, a  mówi się, że Hitler i  inni także.

Reszta naszego polskiego i  polsko-żydowskiego złota leży sobie jeszcze gdzieś schowana przez Niemców pod koniec wojny w  podziemnych skarbcach, albo w  bankach szwajcarskich.

Podobno zamożność dużej części społeczeństwa austriackiego pochodzi właśnie z  tych zrabowanych nielegalnie zasobów naszych i  żydowskich.

Jakie odszkodowania zapłaciła superfaszystowska Austria, z  której pochodzili wodzowie III Rzeszy i  dowódcy wielu obozów koncentracyjnych?

Chyba żadnych.

Zresztą podział na obywateli "naszych i  żydowskich" jest z  prawnego punktu widzenia nielegalny.

Było to jedno społeczenstwo, obywatele RP.

Dlaczego mamy płacić, to przecież nasze Państwo Niemcy napadli i  ograbili.

Naszych obywateli, również żydowskiego pochodzenia, którzy ten majątek zdobyli w  tym kraju.

Jak w  kabarecie, Niemcy, rabusie prosperują, tylko naszych lasów nie będzie, bo pójdą na oszukańcze odzkodowania.

A lasy to nasz EKO system.

Synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej przy ulicy Berka Joselewicza.<br />
Widok od frontu<br />
Piękna, klasyczna architektura, na której się wychowałem.<br />
Jest największą zachowaną synagogą w województwie małopolskim.<br />
Mój ojciec widział wysadzanie w powietrze największej w naszym rejonie Wielkiej Synagogi w Tarnowie.<br />
Widział też tam pierwszy transport Polaków do Oświecimia.<br />
Był wtedy uczniem Szkoły Zawodowej Handlowej w Tarnowie, bo Niemcy nie pozwolili Polakom skończyć gimnazjum.<br />
Zawodówka miała być "uniwersytetem dla słowian".<br />
Zamiast studiować grekę, łacinę i historię Polski, uczył się niemieckich nazw części zabitych i przeznaczonych do sprzedaży świń.<br />
Czy my mamy za to wszystko jeszcze raz płacić?<br />
 Fot. MN
Synagoga w Dąbrowie Tarnowskiej przy ulicy Berka Joselewicza.
Widok od frontu
Piękna, klasyczna architektura, na której się wychowałem.
Jest największą zachowaną synagogą w województwie małopolskim.
Mój ojciec widział wysadzanie w powietrze największej w naszym rejonie Wielkiej Synagogi w Tarnowie.
Widział też tam pierwszy transport Polaków do Oświecimia.
Był wtedy uczniem Szkoły Zawodowej Handlowej w Tarnowie, bo Niemcy nie pozwolili Polakom skończyć gimnazjum.
Zawodówka miała być "uniwersytetem dla słowian".
Zamiast studiować grekę, łacinę i historię Polski, uczył się niemieckich nazw części zabitych i przeznaczonych do sprzedaży świń.
Czy my mamy za to wszystko jeszcze raz płacić?
Fot. MN

A w  ogóle, czy te żądania spłat nie są przypadkiem też po to, aby skłócić ze sobą "zbyt spokojne" ostatnio narody europejskie?

Może bankierom potrzebna jest następna wojenna, czy zimnowojenna zwierucha?

Może tarcia na linii Polacy-Niemcy-Żydzi i  jeszcze inne narody są dla kogoś opłacalne finansowo?

Bo na wojnie więcej można zarobić, niż na zatrutej żywności i  szkodliwych lekach.

Co o  tym sądzicie?

Tablice z góry Synaj na synagodze w Dąbrowie Tarnowskiej<br />
 Fot. MN
Tablice z góry Synaj na synagodze w Dąbrowie Tarnowskiej
Fot. MN

Na koniec, jako uczciwy badacz historii muszę zadać kilka pytań:

1) czy losy mojej rodziny i  sąsiadów, jako wyrywkowe, mogą służyc do obiektywnej oceny postawy całego społeczeństwa powiatu Dąbrowsko-Tarnowskiego?

2) czy ocena postępowania tego społeczeństwa przenosi się na cały Naród Polski?

3) czy to, że dane te mam od bliskich mi osób nie wpływa na moją ocenę?

Na pierwsze pytanie odpowiem tak: osoby opisane w  tym artykule mieszkały w  kilku różnych wioskach rozrzuconych wokół Dąbrowy Tarnowskiej.

Były to wsie: Morzychna, Gruszów, Luszowice i  Smyków.

Wiem, że podobne pozytywne zachowania Polaków zdarzały się także w  innych wioskach naszego powiatu.

I należy przede wszystkim zrozumieć, że pomoc dla Żydów bez czynnej, czy biernej pomocy sąsiadów była absolutnie niemożliwa!

Polacy w  swojej masie nie byli szmalcownikami.

O ile donoszenie na Polaków i   Żydów oraz współpraca z  Gestapo wśród Żydów były powszechne, o  tyle wśród Polaków zdarzały się stosunkowo rzadko.

Dlatego śmiało mogę zaryzykować tezę, że ludność naszego powiatu w  miarę swoich możliwości, a  nawet ponad tę miarę, bohatersko pomagała Żydom.

Sam Grabowski też podaje inne pozytywne przykłady.

Pisze na przykład o  mieszkańcach Szarwarku, całej rodzinie Mendalów, bestialsko zabitych przez Niemców za przechowywanie Żydów.

Ich sąsiad, Władysław Starzec został nawet żywcem spalony za niedoniesienie o  tym Niemcom.

Na drugie pytanie odpowiedział już sam Grabowski, twierdząc, że negatywne postawy mieszkańców jednego powiatu można przenieść na cały naród.

W dużym stopniu zgadzam się z  nim, ale dotyczy to też postaw pozytywnych.

Trzecie pytanie "czy to, że dane te mam od bliskich mi osób nie wpływa na moją ocenę?" jest bardzo ciekawe, ponieważ pięknie ilustruje pewną cechę Polaków.

Otóż ci bohaterscy ratownicy sąsiadów-Żydów bardzo rzadko się tym chwalili.

O tym, że moi dziadkowie ze strony ojca przechowywali Żydówkę i  okresowo także jej brata dowiedziałem się od mojego ojca dopiero na kilka miesięcy przed jego śmiercią.

Miał wtedy 89 lat.

Owszem, wiedziałem, że była taka zaprzyjaźniona dziewczyna, a  potem pani o  Żydowskim nazwisku.

Wujowie i  ciotki mówili o  niej z  sympatią, ale to, że oni całą rodziną ryzykowali życiem, aby ją uratować nie było jakoś usilnie podnoszone.

Państwo Bombowie, najbliżsi moi sąsiedzi, pokazali mi miejsce, gdzie ich rodzice przechowywali Żydów dopiero na moją prośbę, gdy już byłem dorosły.

I nie robili z  tego powodu do chwały ich rodu.

O tym, że mieszkańcy mojej wsi wiedzieli o  ukrywanych przez rodzinę Kostków Żydach dowiedziałem się przypadkowo.

Nasi Rodacy są po prostu ludźmi skromnymi i  normalnymi.

Bardziej cenią sobie normalne relacje, czyjąś przyjaźń, niż wychwalanie siebie.

I z  tego korzystają podli autorzy typu Abrahamer, czyli Jan Grabowski.

Dlatego, aby odkryć prawdziwą historię pomocy Żydom, często musimy badać ślady tej pomocy wśród swoich bliskich.

Zaraz po wojnie te fakty były powszechnie znane i  oczywiste, ale po kilkudziesięciu latach propaganda różnych pseudohistoryków, typu Gross, Grabowski, Michnik, czy Tokarczuk spowodowała, że zupełnie niesłusznie zaczęliśmy o  naszych przodkach myśleć źle.

Wyobraźcie sobie, że ja po przeczytaniu książek Grossa i  Grabowskiego też miałem poczucie winy za moich rodaków.

Otrzeźwiło mnie dopiero porównanie FAKTÓW podanych w  książce Grabowskiego z  dobrze znaną mi rzeczywistością.

Zresztą, jak pisałem, ta rzeczywistość dopiero stopniowo otwierała się przede mną.

Czasami dzięki moim wysiłkom, ale częściej przypadkiem.

Po prostu wyczuliłem swoje ucho na przekazy rodzinne i  od przyjaciół z  terenu naszego powiatu, dotyczące stosunków polsko-niemiecko-żydowskich.

Gdyby nie szkalujące nas książki, nigdy bym tego nie zrobił.

I ta wiedza o  bohaterstwie Rodaków zaginęłaby w  mrokach historii.

Za komunizmu "polskie elity naukowe" były do Polaków nastawione bardzo źle.

Intensywnie realizowały zalecenie Stalina, aby to właśnie Polaków oskarżać o  antysemityzm.

Dlatego nasi historycy nie opisywali wszystkich przypadków pozytywnych postaw naszych rodaków.

Zresztą było ich tak wiele, że nie dało by się ich opisać.

Stąd mamy różne bzdurne historie Grossa o  "polskim mordzie w  Jedwabnem", czy "Jana Grabowskiego" o  "polowaniach" w  powiecie Dąbrowsko-Tarnowskim.

Dlatego sądzę, że nasze historie rodzinne z  czasów wojny są jak najbardziej uprawnionym źródłem historycznym.

I proszę Was, żebyście też takie sytuacje opisywali.

Każdy z  nas powinien być historykiem.

Nie jest to takie trudne i  nie wymaga wielkiego warszata, tylko uczciwości.

Zawodowi historycy zazwyczaj kłamią.

Nie wierzycie?

To porównajcie sobie podręczniki historii z  czasów przedzaborowych, zaborowych, za II RP, okupacyjne, za komunizmu i  współczesne.

Wtedy zauważycie, że historia, to dama sprzedajna.

I zawsze panująca władza twierdzi, że aktualna wiedza historyczna jest prawdziwa.

Przykład?

Proszę bardzo.

Przedchrześcijańska historia Polski jest od 200 lat tematem tabu, a  dane historyczne i  archeologiczne są celowo zakłamywane.

Na szczęście ostatnio, nie tylko wsród tak zwanych "turbo-słowian", ale i  wsród historyków zawodowych prawda zaczyna wychodzić na wierzch.

Tylko my sami możemy poznać prawdę o  naszej historii.

Jako ciekawostkę z  warsztatu Jana Grabowskiego - "historyka polskiego" podam fakt, że gwarowe wyrażenie "strzelać Żydów", obecne według niego w  naszej mowie uznaje on za dowód naszej, polskiej winy.

Twierdzi też, że odnosi się ono tylko do jego rodaków, zabijanych przez Polaków.

I ja naiwny w  to początkowo uwierzyłem.

Bo przecież to pan profesor, bardziej etnograf niż historyk, i  to z  dalekiej, wspaniałej Kanady itd…

Jakież było moje zdumienie i  radość, kiedy jakieś dwa lata temu zadzwoniłem do mojego wujka z  Bolesławca Śląskiego i  w jakimś kontekście usłyszałem zdanie: "… tam Niemcy strzelali Polaków…".

Jest to mój dowód na to, że Grabowski łże jak pies (bez obrazy psów, które bardzo lubię).

A przede wszystkim pan Grabowski (podobno profesor) nie ma żadnego warsztatu naukowego, tylko propagandowy.

Wujek, jako osoba, która opuściła okolice Dąbrowy Tarnowskiej zaraz po II Wojnie Światowej, zachował w  swoim języku tę skamienilinę językową i  użył jej spontanicznie.

Moim zdaniem, a  sam tej gwary przez 20 lat używałem, wyrażenie "strzelać kogoś" było w  mowie mieszkańców Powiśla Dąbrowsko-Tarnowskiego stosowane w  czasie wojny w  kontekstach różnych ludzi i  narodów.

I nie jest dowodem "naszej winy".

Niemcy zachowywali się tam tak fatalnie, że "strzelanie kogoś" było na porządku dziennym i  dlatego ten zwrot tam powstał.

Jako dowód podam, że tak zwany "Gustek" (sudecki Niemiec Engelbert Guzdek), Kat Powiśla, sam osobiście zabił pona 1000 osób.

Ile ja się historii o  nim w  dzieciństwie nasłuchałem!

Prawdziwych historii, od ludzi, którzy tam byli.

Na przykład mój tata mówił, że szedł kiedyś ulicą w  Dąbrowie Tarnowskiej i  widział. jak "Gustek" w  biały dzień zastrzelił idącą po przeciwnej stronie ulicy kobietę.

Bezbłędnie, swoim morderczym instynktem rzeźnika poznał, że jest ona Żydówką.

Był synem rzeźnika i  od młodości lubił terroryzować innych i  pić krew.

Do Polaków też często strzelał.

Zdarzenie to miało miejsce na rogu dzisiejszych ulic Grunwaldzkiej i  Kościuszki.

Wtedy to pewnie było skrzyżowanie jakiejś Adolf Hitler Strasse z  na przykład III Reich Strasse.

"Gustek" zginął zabity przez polskie podziemie lub omyłkowo przez swoich kolegów.

Takich "fachowców" Niemcy zatrudniali, a  Grabowskiemu, Grossowi, Tokarczuk i  innym "pomyliło się" to z  Polakami.

Oto wyjsciowy post i  link do niego:

"Opublikowana przez portal wPolityce.pl tajna notatka ambasadora USA w  Polsce ujawniona przez WIkiLeaks nie pozostawia złudzeń. Bronisław Komorowski i  Donald Tusk zamierzali sprzedać lasy i  nieruchomości należące do Skarbu Państwa, by zdobyć środki na wypłatę odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców i  Sowietów" - pisze Marzena Nykiel w  artkule "Tajny plan sprzedaży lasów" opublikowanym w  najnowszym "wSieci". Zdaniem tygodnika, Komorowski w  styczniu 2009 roku miał złożyć obietnicę, po której ambasador Victor H. Ashe przesłał do departamentu stanu USA następująca notatkę "Komorowski stwierdził, iż premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, (…) by dołożyli się do rekompensat, sprzedając państwowe lasy i  nieruchomości."

Marian Nosal
Warszawa 22 lutego-20 października 2017

Literatura:
1) Notatka ambasadora Asha w  oryginale:
http://www.wikileaks.org/plusd/cables/09WARSAW78_a.html
(pkt. 6 PRIVATE PROPERTY RESTITUTION)"

A to moja żona, Lada,  przed synagogą w Dąbrowie Tarnowskiej.<br />
Jest Czeszką i nic z naszymi polskimi problemami nie ma wspólnego, ale dobrze wpasowuje się w klimat żydowski.<br />
 Fot. MN
A to moja żona, Lada, przed synagogą w Dąbrowie Tarnowskiej.
Jest Czeszką i nic z naszymi polskimi problemami nie ma wspólnego, ale dobrze wpasowuje się w klimat żydowski.
Fot. MN

P.S. z  29 marca 2017
A partia PIS po objęciu władzy z  kolei niszczy nasz drzewostan, widzicie związek?
Moim zdaniem PO dbało o  lasy dla obcych kupców, a  PIS już nie, bo to dla Polaków.
Obydwie te partie są w  oczywisty sposób antypolskie, a  konflikt między nimi pozorny.
W tym "konflikcie" chodzi o  to, żeby nikt inny nie doszedł do władzy
PO i  PIS to jedna antypolska szajka.
Inne partie też.
Wystarczy popatrzeć na efekty ich działań.


zobacz:

Nowy portal Wolnych Słowian i   Wolnych Polaków "Słowianie i  ukryta historia Polski" jest w  ciągłej rozbudowie. Zapraszam do lektury, część artykułów jest w  trakcie realizacji. Zapraszam wszystkich Wolnych Ludzi do udziału w  tym projekcie. Piszcie, fotografujcie, kręćcie filmy - opublikuję Wasze Dzieła związane z  losami naszych przodków z  waszym podpisem. Autor strony: Marian Nosal